niedziela, 10 maja 2015

Od Diany

Dziś wydarzyło sie coś czego bym sienie spodziewała. Odwiedził mnie Cole ale to nie była taka wizyta jak zawsze.
-Pójdziesz ze mną.
-Gdzie?
-Do mnie. Zamieszkasz w moim domu.
-Co?! Ja mam gdzie mieszkać tylko mnie wypuście!
-Niestety na razie to nie możliwe... no przynajmniej przez 10 lat.
-Czemu akurat 10?
-Bo na tyle podpisałaś cyrograf.
-Emm..
-Co?
-Nic.
No to klops. Prawdopodobnie spędzę tu wieczność. Dlaczego? Bo nie byłam pewna czy ten cyrograf był na 10 lat. Ale nie powiem im tego.
Poszłam za nim z ulgą zostawiając za sobą cele.

***

Jadąc samochodem podziwiałam widoki. Tak dawno nie widziałam nieba! Miałam ochotę otworzyć drzwi i wyskoczyć by uciec lecz.. sama nie wiem dlaczego tego nie zrobiłam. No może dlatego ze jechaliśmy 160 kilometrów.


Kiedy weszliśmy do tego domu poczułam się.. dziwnie. Takie mrowienie w brzuchu. Nie wiedziałam co to może oznaczać jednak zignorowałam to.
-Cole? O matko!-na korytarz wpadła jakąś blondynka. -Diana!!!
Podbiegłą do mnie i przytuliła mnie. A ja stałam nie wiedząc co zrobić.
-Lena daj jej trochę tlenu. Udusisz ją.
-Emm przepraszam .Jestem Lena. Jestem jego siostrą i możesz nie wierzyć ale nie mogłam sie doczekać kiedy cie poznam!
-Tak to prawda.-powiedział Cole.
-Emmm no dobrze.
-Mam nadzieje że sie zaprzyjaźnimy! Choć pokaże ci twój pokój! Lubisz fioletowy?
Pociągnęła mnie za rękę a ja lekko przerażona spojrzałam za Cole'm który sie śmiał. Zamieszam w domu wariatów?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz