-Jeszcze chwilka i bym poszedł po ciebie.-powiedział.
-Tato.. nic mi nie będzie.-odparłam lecz nie wiedziałam kogo chcę oszukać.. siebie czy tatę.
Tak.. Roberta nadal traktowałam jak tatę.. może i mama go zdradziła z jakimś demonem czego owocem byłam ja ale to Robert mnie wychowywał.
-Przez ten niecały miesiąc.. czułem się tak jakby odebrano mi sens życia. Gdy ciebie nie było.. jedyne co podtrzymywało mnie przy życiu to nadzieja, nadzieja że cie odzyskam.
-Wróciłam tato. -przytuliłam go.
Nie rozumiałam jak mama mogła wyrządzić mu tyle krzywdy.. najpierw zdradza a potem odejście. Tato przecież jest dobrym człowiekiem kochającym swoich bliskich. A jedyną jego rodzina byłam ja. Nie mieliśmy nikogo oprócz siebie dlatego nie pozwolę by ktoś nas rozdzielił.
Po całym dniu spędzonym z tatą około 23 poszłam do swojego pokoju. W drzwiach zatrzymałam się i rozejrzałam sie. Nic ani nikogo nie było.
-Jaka ulga..-odparłam.
Wzięłam piżamę po czym poszłam do łazienki. Odkręciłam kran by gorąca woda nalała mi sie do wanny. Zamierzałam wziąć długą i gorącą kąpiel o której od tak dawna marzyłam.
***
Kiedy leżałam na łóżku i nie mogłam zasnąć zaczęłam zastanawiać sie jakby wyglądało moje życie gdybym nie miała tego daru i nie wiedziała o tym co wiem.
Dalej byłabym wzorową uczennicą, tańczyłabym oraz właśnie.. moje życie było by znów monotonne. Lecz czy nie lepsza jest monotonia od strachu? A przyznam Iz teraz sie cały czas czegoś lękałam. Bałam sie że lada chwila przyjdą po mnie demony lub anioły. .a może i oboje. Demonów bałam sie najbardziej. Jednak wiedziałam ze in nie ucieknę.. nieświadomie podpisałam cyrograf na cała wieczność co oznacza że po mojej śmierci dusza trafi do piekła. Na wieki będę ich niewolnicą.
Olśniło mnie!
Znałam sie trochę na prawie dzięki tacie.. i z tego co wiedziałam podpisanie umowy bez podania prawdziwej informacji jej trwania jest przestępstwem! Umowa jest nie ważna! Wiec nie jestem niewolnicą piekieł! Nie mogą mnie do niczego zmuszać!
Wstałam i zamknęłam oczy.
-Mamo przyjdź do mnie.. -wysłałam telepatyczna wiadomość.
Na moja prośbę po chwili mama stała w moim pokoju obok mnie.
-Chcesz wrócić do nas?-zapytała moja matka.
-Nie. Chciałam tylko powiedzieć że nigdy nie będę już wasza. Koniec. Nie macie żadnych praw mnie przetrzymywać.
-Podpisałaś cyrograf..
-On jest nie ważny. Skłamałaś mówią mi na jak długo on jest.
-Nie możesz go anulować.
-Właśnie że mogę.
-Pójdziesz ze mną .
-Nie.
-Tak.
Złapała mnie za rękę jednak jej sie wyrwałam.
-Odejdź i nigdy nie wracaj.
-Jak sie zwracasz do matki.
-Moja mama umarła dawno temu a kobieta która stoi przede mną na pewno nią nie jest.
Próbowała mnie złapać by przenieść do piekła lecz ja odepchnęłam na ścianę i wtedy znikła.
-Nikt mi nie będzie mówił co mam robić. Jeśli bycie wśród demonów jest moim przeznaczeniem będę przed nim uciekać.. -powiedziałam.
Dumna z siebie i lekko zdenerwowana jednak czując ulgę wyszłam na balkon. Odpaliłam jedna fajkę.
Normalnie nie paliłam jednak.. teraz musiałam. Zmieniłam się. Nie wiem czy na lepsze czy na gorsze jednak wiem że zmiana nastąpiła. Sprzeciwiłam sie demonom i własnej matce. Teraz zostało mi tylko czekać na to co sie wydarzy.. a czułam w kościach że coś sie stanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz