czwartek, 14 maja 2015

Od Diany

Nastał wieczór. Cały ten czas spędziłam w pokoju który obecnie należał do mnie. Jednak miałam nadzieje że nie bedzie to trwało długo. Otworzyłam szafę... Lena mówiła że wszystko co jest w tym pokoju jest moje. Wyjęłam jeden ręcznik i znalazłam jakaś piżamę (koszulka i spodenki). Wyszłam z pokoju i spojrzałam na korytarz. Nikogo nie było. Na mój pech łazienka była po drugiej stronie korytarza. Szybko poszłam w jej stronę. Nie chciałam sie na nikogo natknąć.
Na szczęście łazienka była pusta. Weszłam i zamknęłam drzwi. Położyłam rzeczy na pralce i spojrzałam sie w lusterko. Strasznie się zmieniłam. Moja twarz była jeszcze szczuplejsza niż przed porwaniem. Nic dziwnego. Od prawie 3 tygodni nie jadłam za wiele a można powiedzieć że to co podjadałam to tak na prawdę nic.
Rozebrałam sie i weszłam p d prysznic.
Po umyciu sie wytarłam włosy i założyłam piżamę. Była trochę za duża. Był to rozmiar M a ja nosiłam S a nawet ona czasem była za luźna. Jednak nie narzekałam.
Wyszłam z łazienki i ostrożnie przedostałam sie do pokoju. Kiedy już miałam otwierać drzwi poczułam zapach.. jajecznicy. Mój brzuch dał o sobie znać. Cholera. Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku.
Po paru minutach ktoś zapukał do drzwi.
-Diana to ja Lena. Mogę wejść? -usłyszałam.
Niechętnie powiedziałam.
-Tak.
Dziewczyna weszła do pokoju a ku mojemu zaskoczeniu niosła dwa talerze z jajecznicą.
-Przyniosłam ci kolację i jak pozwolisz to zjem swoja z tobą co ty na to?
-Nie jestem głodna ale ty możesz zjeść. -odparłam cicho.
Dziewczyna usiadła na łóżku obok mnie.
-Trzymaj i nie marudź. Głodzili cię tam?
-Nie. Nie byłam głodna.
-Strajk głodowy? Nie za dobrze. Wcinaj. Posmakuje ci.
-Nie jestem głodna.-odparłam a mój brzuch mnie wydał.
-Ty może nie ale twój żołądek domaga sie jedzenia. -zaśmiała sie.
Westchnęłam i wzięłam talerz.
-Nie martw si. Nie jest zatrute. A nawet gdyby to mamy w domu paru facetów którzy zawsze mogą pobawić sie w księcia ratującego królewnę śnieżkę. -zaśmiała sie.
-Dziękuję.-odparłam.
-Nie masz za co. Powiedz mi trochę o sobie.
-Wiecie podobno wszystko o mnie.
Zaczęłam jeść i ona także.
-Nie chcę wiedzieć nic o demonach, twoim darze i tak dalej. Chcę wiedzieć o tobie. Czym sie interesujesz? Możesz mi powiedzieć.
-Mówiłam ze wam nic nie powiem.
-Słuchaj możesz mi zaufać tak samo jak mojemu bratu czy reszcie. Krzywdy ci nie zrobimy a ja bez żadnych podstępów tu przyszłam. Po prostu chcę cie poznać.
-No nie wiem..
-Mów. Śmiało.
-A wiec czym sie interesuję?
-Tak.
-Hmm.. tańcem. A dokładnie baletem.
-O to fajnie! Długo tańczysz?
-Odkąd umiem chodzić.
-Jesteś dobra w tym? Przepraszam nie chce byś mnie źle zrozumiała.. chodzi mi o to czy występujesz gdzieś i takie tam.
-Ostatnio miałam występ z "Jeziora łabędziego".. był bardzo ważny.
-Jak ci poszedł? Pewnie byłaś najlepsza.
-Ni jak mi poszedł.
-Nie rozumiem. Nie było chyba źle.
-Nie było wcale.
-Nie poszłaś?
-Miałam iść. Wszystko było przygotowane.
-To dlaczego nie poszłaś?
-Dzień przed zostałam porwana.
-Oo...-chyba sie speszyła. -Przykro mi.
-Mi też. to była moja okazja no ale cóż.. teraz przynajmniej będę miała więcej czasu jak już nie będę tańczyć.
-Dlaczego? Zostawiasz swoja pasje dlatego ze nie byłaś na jednym występie?
-Nie rozumiesz. Na tym występie miał być ważny facet. Liczyłam ze zainteresuje go i dostane sie do dobrej szkoły baletowej. Ale koniec smutków. I tak pewnie nie wyjdę na wolność.
-E tam.. po prostu zacznij współpracować.
-Jak nie daliście mi powodu bym to robiła. Nawet nie wiem kim jesteście.
-Wierzysz w Boga?
-Skoro jest Diabeł to dlaczego Boga miałoby nie być?
-No właśnie.. a w anioły wierzysz?
-Są demony to dlaczego miało by nie był aniołów?-powiedziałam ponownie.
-No to my jesteśmy aniołami .To znaczy to jest bardziej skomplikowane ale chyba nie muszę cie w to zagłębiać jak sie dzieli anioły?
-Niee..... a... skoro nimi jesteście to dlaczego nie macie skrzydeł? -zapytałam a ona zaczęła sie śmiać.
-Tacy jesteśmy. To my jesteśmy po stronie dobra a demony i tak dalej są złe. Dlatego nie rozumiem dlaczego do nich dołączyłaś.
Nic nie odpowiedziałam. Obiecałam przecież że nic nie powiem.
-Miałam swoje powody.-odparłam tylko.
-No dobrze. Mozę kiedyś nam o nich powiesz.
-Wątpię.
-Nie byłabym taka pewna. Ale nie meczę cie dalej. Uciekam i dobranoc!
Wyszła a ja położyłam sie. Wątpliwości nadal nie znikały a były nawet coraz większe. Może powinnam zacząć z nimi współpracować? Może wtedy wróciłabym do domu?
Zasnęłam...


****


Rano w domu było bardzo cicho. Wstałam po 9. Podeszłam do okna. Nie mogłam nacieszyć sie widokiem nieba. Wtedy zobaczyłam przy drzewach psa. Białego psa podobnego do wilka.



Patrzył sie prosto na mnie. Nie wiedziałam o co mu chodziło.
Kiedy nagle drzwi od domu sie otworzyły spojrzałam sie na osobę która wychodziła. Byli to chłopaki a w tym Cole. Spojrzałam siew stronę drzew lecz nie zobaczyłam już psa. Pewnie uciekł.
Chłopaki gdzieś pojechali.
Ubrałam się i ogarnęłam włosy po czym zeszłam po cichu na duł. W salonie i kuchni nikogo nie było. Skierowałam sie w stronę drzwi frontowych lecz kiedy tylko dotknęłam klamki poczułam nieprzyjemne uczucie a drzwi nie mogłam otworzyć. Super.. zaczarowali dom bym nie wyszła? Ucieczka nie wchodzi w plan jak na razie.
Weszłam o salonu. Zobaczyłam stare pianino. Usiadłam na krzesełku i zaczęłam grac.




Po chwili przestałam i usiadłam na kanapie. Włączyłam TV. Mozę dowiem sie co sie dzieje na świecie.
Wiadomości przykuły moja uwagę. Mówiono o mnie.

"Trzy tygodnie temu zaginęła Diana Sciorra córka sędzi Roberta Sciorra. Los dziewczyny jest dotychczas nieznany. Ojciec Diany prosi porywaczy o kontakt. Mówi że zapłaci każdą cenę by tylko jego córka wróciła cała do domu. Każdy kto widział dziewczyne proszony jest o dostarczenie tej informacji...."
Podano moje zdjęcie.



Pamiętałam kiedy je zrobiono. Było ono zrobione w wakacje w Hiszpanii. Byłam tam z tatą na 2 tygodnie. Były to niezapomniane chwile. Nigdy nie spędziłam z nim aż tyle czasu.
Tata nadal nie stracił nadziei.. nie powinnam sie dziwić. Byłam i jestem jego oczkiem w głowie. Nie podda sie dopóki nie znajdzie chociażby mojego ciała a wtedy nie podda sie dopóki nie znajdzie oprawców. Miałam ochotę płakać. Było mi go szkoda. A to ja zgotowałam mu takie przeżycia. Ale wydostane się stąd jeszcze. Wrócę do domu i znów będzie dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz