niedziela, 17 maja 2015

Od Diany

Mijały dni a ja cały czas byłam zamknięta w małym pomieszczeniu bez światła. Z zewnątrz docierały do mnie jęki jakiś istot? Bałam się jak nigdy przedtem jednak musiałam być silna.
Po paru dniach drzwi sie wreszcie otworzyły. Wszedł jakiś facet.. demon.  Złapał mnie za rękę i wyciągnął. Zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju. Było w nim tylko jeden stół wraz z pasami.. taki jak w szpitalach psychiatrycznych.. oraz stół na którym leżały rożne narzędzia.
Popchnięto mnie na to łózko i zapięto pasy. Nie mogłam sie ruszać.
Do pokoju wszedł inny facet.
-Co powiedziałaś aniołom?
-Nic. -odparłam.
-Kłamiesz.
-Nie.
-Czuje twoje przyśpieszone bicie serca. Kłamiesz.
-Nic im nie powiedziałam czego by nie wiedzieli.
-Nie chcesz gadać?
Spojrzał sie na moje ręce a wtedy zrobiły sie na nich głębokie rany. Krzyknęłam.
-Może jednak zaczniesz współpracować?
-Należę do was. Wróciłam. Czego jeszcze chcecie?!
-Twojej lojalności.
-Tego nigdy nie zyskacie! Podstępem mnie tu zwabiliście. .w wasze szeregi. Po 10 latach nie będę już do was należała.
-Mylisz się.
-Nie. Po 10 latach odejdę.
-Cyrograf nie był na 10 lat.
-Co?
-Był na wieczność. Nawet po śmierci należysz do nas.
-Nie powiedzieliście mi tego! Kłamiesz! Mama by mnie nie okłamała!
-Zrobiła to.
-Nie..
Podejrzewałam ze tak było lecz.. dowiedzenie sie tego było dla mnie szokiem.


****


Po pewnym czasie znów trafiłam do tej ciasnej, ciemnej klitki. Z ran nie leciała już krew.
Mama mnie okłamała. Mówiła że chce dla mnie jak najlepiej zamiast tego sprawiła że stałam sie niewolnicą piekieł.
Nagle do głowy wpadł mi wspaniały pomysł. Demony mogą znikać pojawiać sie gdzie chcą. Są silne...
A ja staję sie powoli taka. Mozę zaryzykować i przyspieszyć proces? Wtedy bym mogła uciec. Uciekałabym całą wieczność.. Może to nie jest najlepsze wyjście ale zawsze jakieś jest.
Co jednak zrobić by tak się stało? Nie miałam pojęcia.
Dziś demony także zabrały mnie do tej dziwnej sali tortur.
-Wyjaw nam gdzie i kto przebywa z tych aniołów. Imiona i nazwiska. Bariera którą się otaczają nie pozwala nam się tego dowiedzieć
-Nie wiem.
-Kłamiesz.
Oczywiście że kłamałam. Jednak miałam trzy wyjścia.. 1.przemienić się, 2.poddać się 3.dać się zabić lub samej się zabić.
Posobiście nie podobało mi się żadne.
-Gadaj albo oberwiesz.
-Nic wam nie powiem. Nie poddam się. Tam się przekonali że potrafię być nieustępliwa.
Demon kiwnął głową do drugiego loczym wyszedł. Ten drugi podszedł do mnie z uśmiechem na twarzy który wcale nie był przyjemny...
Poerwsze uderzenia bolały jednak potem straciłam chyba czucie.. A. Kiedy zemdlałam nie czułam już nic..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz