sobota, 23 maja 2015

Od Ivy

-Nie ucieknę od diabła... Wie gdzie mnie znaleźć...
-Sama chciałaś uciec.
-Ale teraz... coś ukrywasz przede mną... 
  Przegryzł wargę i nic nie powiedział.
-Też będę mieć tajemnice przed tobą. 
-Mogę wniknąć w twój umysł...
-Ja też, nie zapominaj o tym.
-Nie umiesz tego robić...
-To się nauczę. - warknęłam i odeszłam. 
  Nie chciałam wyjeżdżać... tu mam prace i staż... poza tym diabeł cały czas miał na mnie oko... wolałam żeby pojechali sami... beze mnie. Chociaż szansa na spokój wraz z Michaelem... pod takim kątem mi to pasuje jak najbardziej. 
  Nie powinnam także sypać z Michaelem... jeśli zajdę ponownie w ciążę jakimś cudem za sprawą swojego ojca... nie wytrzymam tego. Nie chce mieć dzieci... nigdy nie chciałam  i nie planowałam. Po rozmowie z Michaelem... dosyć nieprzyjemnej dla mnie... i dla niego pewnie tak samo... byłam przygnębiona. Kazałam mu jechać, potem przerodziło się to w kłótnie... potem kiedy upewniłam się, że go nie ma teleportowałam się do piekła. Tam rozmawiam z ojcem... oswajałam się już z faktem że diabeł to mój ojciec... 
  Powiedział mi ze znów demony maczały palce w sprawie ciąży. Od razu zapłakana wróciłam do domu... spakowałam się i wyjechałam daleko stąd... diabeł powiedział ze dziecko będzie miało pociąg do piekła i złych rzeczy. Powiedział, że będzie tynk chłopiec... nie chciałam o tym myśleć. Michaela nie chciałam pakować w to wszytko. Wyrzuciłam kartę telefonu do śmieci... nie dam sobie rady... ale... jakoś musze sobie poradzić. Michael także sobie poradzi... kocham go... ale musi być tak a nie inaczej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz