Zyskałam możliwości zobaczenia sie z tatą wiec zamierzałam skorzystać. Kiedy byłam w swoim domu z tą Ivy byłam w szoku. Wszędzie był bałagan. Gosposia akurat starała sie posprzątać. Poszłam szybko do gabinetu taty. Weszłam a to co zobaczyłam było straszne.
Wszędzie walały sie puste butelki. Tata siedział w fotelu z głową opartą na rękach.
-Tato..-odparłam lecz on mnie nie słyszał.
Za to ja słyszałam to co mówił.
-Zawiodłem cię.. miałem cie bronić.. opiekować się tobą.. a ja dopuściłem do tego by mi cie zabrano..
Podeszłam do niego i miałam ochotę go przytulic lecz wiedziałam że on mnie nie poczuje.
-Diana.. chodźmy już
***
W domu tej dziewczyny tylko czekałam aż wyjdzie.
-Diana ja jadę i wrócę za jakieś 2 godziny. Jesteś tu bezpieczna. Czuj sie jak u siebie.
Wyszła a ja odczekałam tylko aż będę pewna że nie wróci teraz po coś.
Zaczęło sie ściemniać.
Wyszłam z domu i zaczęłam biec w stronę lasu.

Byle jak najszybciej do domu. Po pewnym czasie wybiegłam na ulicę. Musiałam dotrzeć do miasta.
Po 10 minutach zobaczyłam radiowóz policyjny. Ucieszona z ulgą pomachałam policjantom i zaczęłam do nich biec.
-Diana?-zapytał jeden który był kolegą mojego taty kiedy zobaczył mnie w świetle.
-Tak..
-Dziecko gdzieś ty sie podziewałaś?
-W piekle..
Pomogli mi wsiąść do samochodu po czym zabrali mnie na pogotowie.
Kiedy robiono mi badania na salę wpadł mój tata.
-Tato..-powiedziałam a on przytulił mnie szybko płacząc..
Dopiero teraz czułam sie bezpieczna.. jednak wiedziałam ze niebezpieczeństwo czai się wszędzie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz