Mijały dni, tygodnie a jazaczęłam wreszciebmieć normalne życie. Skończyła się szkoła i zaczęły się wakacje na które tak bardzo czekałam!
-Tato wychodzę z Tiffany na to ognisko wrócę przed 2. -powiedziałam i pocałowałam go w policzek stając na palcach.
-Dobrze. Tylko uważaj i nie bądź sama. Niech cie odprowadzą pod sam dom.
-Dobrze.
Minęło tyle czasu od porwania a tata nadal się bał no ale w końcu dlatego że mnie kochał. Ja starałam się nie wracać do tamtych chwil. W nocy często miałam koszmary związane z piekłem jednak kiedy myślałam o tym że dałam radę im się sprzeciwić i nie jestem do końca bezradna.. koszmary znikały.
Wyszłam z domu a przed bramą zobaczyłam samochód Tiffany. Wsiadłam do niego.
-Witaj kochana!-powiedziała i pocałowałyśmy się w policzki.
-Nie mogę się doczekać ogniska.-odparłam.
-Ja też. Wiesz że będzie Mateusz?
-Wiem.
-Jak między wami?
-Nie wiem.. Piszemy ze sobą, czasem się spotkamy. Może coś z tego będzie. Podoba mi się.
-Nie wierze! Diana sie zakochała!
-Nie wiem czy można powiedzieć że sie zakochałam. Nie czuje sie tak jak powinna się czuć osoba zakochana.
-A jak się czujesz?
-Hmm.. sama nie wiem. To dziwne.
-Ja jak się pierwszy raz zakochałam to cały czas bujałam w obłokach.
-Nie, ja stoje nadal pewnie na gruncie.
-Jesteś dziwna. Bierz się za niego a nie!
Nic nie odpowiedziałam tylko patrzyłam się na drogę i drzewa które mijałyśmy. Tak bardzo chciałam mieć normalne życie a kiedy je dostałam nie czułam się spełniona. Czegoś mi brakowało. Niczym nie mogłam wypełnić tej pustki gdzieś tam głęboko w sobie. Nawet nie wiedziałam czym ona była spowodowana.
-Tato wychodzę z Tiffany na to ognisko wrócę przed 2. -powiedziałam i pocałowałam go w policzek stając na palcach.
-Dobrze. Tylko uważaj i nie bądź sama. Niech cie odprowadzą pod sam dom.
-Dobrze.
Minęło tyle czasu od porwania a tata nadal się bał no ale w końcu dlatego że mnie kochał. Ja starałam się nie wracać do tamtych chwil. W nocy często miałam koszmary związane z piekłem jednak kiedy myślałam o tym że dałam radę im się sprzeciwić i nie jestem do końca bezradna.. koszmary znikały.
Wyszłam z domu a przed bramą zobaczyłam samochód Tiffany. Wsiadłam do niego.
-Witaj kochana!-powiedziała i pocałowałyśmy się w policzki.
-Nie mogę się doczekać ogniska.-odparłam.
-Ja też. Wiesz że będzie Mateusz?
-Wiem.
-Jak między wami?
-Nie wiem.. Piszemy ze sobą, czasem się spotkamy. Może coś z tego będzie. Podoba mi się.
-Nie wierze! Diana sie zakochała!
-Nie wiem czy można powiedzieć że sie zakochałam. Nie czuje sie tak jak powinna się czuć osoba zakochana.
-A jak się czujesz?
-Hmm.. sama nie wiem. To dziwne.
-Ja jak się pierwszy raz zakochałam to cały czas bujałam w obłokach.
-Nie, ja stoje nadal pewnie na gruncie.
-Jesteś dziwna. Bierz się za niego a nie!
Nic nie odpowiedziałam tylko patrzyłam się na drogę i drzewa które mijałyśmy. Tak bardzo chciałam mieć normalne życie a kiedy je dostałam nie czułam się spełniona. Czegoś mi brakowało. Niczym nie mogłam wypełnić tej pustki gdzieś tam głęboko w sobie. Nawet nie wiedziałam czym ona była spowodowana.
***
Dochodziła 23. Wszyscy ze szkoły byli już na starej plaży. Siedziałam na kocu wraz z Tiffany i piłyśmy piwa kiedy podeszli do nas Mateusz z kolegami.
-Możemy się dosiąść?
-A dlaczego nie? Siadajcie!-powiedziała moja przyjaciółka.
Usiedli z nami a Mati usadł obok mnie.
-Chcecie fajke?-zapytał Tom.
Poczęstowałam się. Tak wiem. Piję piwo i zaraz zapalę. Nigdy przedtem nie powiedziałabym że tak kiedyś będę robiła jednak każdy się zmienia. Odpaliłam fajkę i zaciągnęłam się. Wcześniej ukrywałam się z tym że sobie popalam jednak po co? Nie tylko ja palę. Większość ludzi w moim wieku to robi. Oczywiście nie sądzę że to dobrze jednak po co się ukrywać przed znajomymi? Znam ich i wiem że nie zostawią mnie przez to a poza tym oni też palą.
-Idę się przejść ktoś chętny?-zapytał Mati.
-Diana się mnie o to samo pytała zani przyszliście jednak mi się nie chce. Idźcie sami.-wrobiła mnie Tiffany.
Spojrzałam się na nią niezadowolona jednak wstałam i poszłam z nim. W końcu dziś mam się dobrze bawić. Muszę przestać nieufać ludzią.. Może kiedyś uda mi się zapełnić tę dziwną pustkę?
-Możemy się dosiąść?
-A dlaczego nie? Siadajcie!-powiedziała moja przyjaciółka.
Usiedli z nami a Mati usadł obok mnie.
-Chcecie fajke?-zapytał Tom.
Poczęstowałam się. Tak wiem. Piję piwo i zaraz zapalę. Nigdy przedtem nie powiedziałabym że tak kiedyś będę robiła jednak każdy się zmienia. Odpaliłam fajkę i zaciągnęłam się. Wcześniej ukrywałam się z tym że sobie popalam jednak po co? Nie tylko ja palę. Większość ludzi w moim wieku to robi. Oczywiście nie sądzę że to dobrze jednak po co się ukrywać przed znajomymi? Znam ich i wiem że nie zostawią mnie przez to a poza tym oni też palą.
-Idę się przejść ktoś chętny?-zapytał Mati.
-Diana się mnie o to samo pytała zani przyszliście jednak mi się nie chce. Idźcie sami.-wrobiła mnie Tiffany.
Spojrzałam się na nią niezadowolona jednak wstałam i poszłam z nim. W końcu dziś mam się dobrze bawić. Muszę przestać nieufać ludzią.. Może kiedyś uda mi się zapełnić tę dziwną pustkę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz