środa, 6 maja 2015

Od Diany

Cole prowadził mnie wraz z 3 ochroniarzami. Cały czas milczałam. Weszliśmy do wielkiej sali która była pusta.
-I co ta wasza rada to niewidzialna jest?-zaśmiałam się.
Ta sala strasznie mi przypominała salę rozpraw.
Drzwi po drugiej stronie sali otworzyły się i weszla grupa starszych ludzi. Poczułam wewnętrzny niepokój. Jedna część mnie chciała uciec a druga.. nawet nie wiem jak to opisać.
-Witaj Diano.-powiedział jeden facet siedzący w środku.-Miło mi ciebie poznać.
-Nie mogę powiedzieć tego samego.-odparłam buntowniczo i poczułam na sobie wzrok Cole.
-Rozumiem. Odpowiesz nam na pare pytań.
-Nie. Nic wam nie powiem. Za to ja oczekuje od was odpowiedzi na pare pytań.
-Tak?
-Kim jesteście? Czego ode mnie chcecie? Dlaczego mnie porwaliście? Co...
-Diano na pewno wiesz czego od ciebie chcemy.
-Nie?
-Ostatnimi czasu okazało się że posiadasz dar..
-Do wpadania w tarapaty? To nic nowego jak zauważyłam.
-Widzisz, rozmawiasz z duchami oraz możesz przesyłać je na drugą strone.
-Nie wiem o czym mówisz. Nic wam nie powiem.
-Będzie dla ciebie lepiej jak jednak będziesz z nami współpracowała.
-Bo co? Zabijecie mnie?
-Nie a przynajmniej nie teraz.
-Długo tu nie będę. Przyjdą po mnie.
-Kto?-zapytał lecz wiedziałam że on wie o kim mówię.
-Po co pytacie mnie o coś co wiecie? Czuje się troche jak w szkole. Nauczyciele także pytają uczniów o to co sami wiedzą.
-Chcemy to wiedzieć od ciebie. Może się czegoś jeszcze dowiemy.
-Nic wam nie powiem.
-Dlaczego przystąpiłaś do złej strony?
-Nie wiem o czym mówisz.
-Zapytam więc wprost. Dlaczego współpracujesz z demonami?
-Jesteście nienormalni.
-Diano uważaj co mówisz.
Cały czas czułam na sobie ciekawy i zaniepokojony wzrok Cole.
-Porwaliście mnie. Pozbawiliście wolności. Mam  do was więc mimo to mieć szacunek? To "zło" wbrew waszemu mniemaniu jest od was lepsze. Oni przynajmniej dali mi wybór.
-Tak? Jaki?
-Powiem tyle. Od przeznaczenia się nie ucieknie nawet jakby się chciało.
-Co więc było tą możliwością wyboru skoro tak mówisz?
-Nic więcej nie powiem .
-Będzie łatwiej jak dobrowolnie powiesz.
-Będziecie mnie torturować?
-Proszę Diano zacznij współpracować.
-Dajcie mi choć jeden powód dlaczego miałabym to robić.
-Chcemy dla ciebie dobrze.
-Porwaliście mnie. To było dobre dla mnie?
-To było konieczne.
-Nic wam nie powiem.
-Czy aby na pewno?
-Zdania nie zmienie.
-Zobaczymy.
-Nie zobaczymy.
-Chcesz wiedzieć kim jesteśmy?
-Tak
-A więc się dowiesz.
-Czekam.
-Dobrze. W czasie sie dowiesz.
-I tak nie zmienie zdania.
Poczułam jak ktoś stara się dostać do mojej głowy, wypchnęłam go.
-Przestańcie!-krzyknęłam.
Rozbolała mnie głowa. Byli silni a ja dopiero co się uczyłam. Jednak silnie broniłam swojego umysłu.
-Kto cię tego nauczyl?
-Nikt! Nie dostaniecie się do mnie. Jestem może jeszcze niedoświadczona jednak wytrwała i silna mimo iż może wydawać się inaczej. Będę się broniła dopóki nie wyzionę ducha. A jak to się stanie już nic się nie dowiecie.
-Nie odejdziesz tak szybko.
-Jestem skłonna do wszystkiego by dotrzymać słowa.
-Komu obiecałaś milczenie?
-Komuś z kim nie wygracie.
-Diano jesteś dobrą dziewczyną. Nie walcz z nami.
-Nic o mnie nie wiecie!-krzyknęłam a do oczu napłynęły mi łzy lecz nie płakałam.
Wszyscy patrzyli się na mnie.
-Uwolnijcie mnie.
-Jeszcze nie możemy.
-Nic wam i tak nie powiem.
-Odprowadzić ją do celi. Na dziś koniec.
Ochroniarze i Cole podeszli do mnie.
-Cole ty zostań na chwilę.
Ochrona odprowadziła mnie do celi. Zanik jednak wyszliśmy spojrzałam jeszcze raz na tę radę i Cole. Miałam lekkie wątpliwości czy dobrze robie.
A chciałam być tylko normalną dziewczyną.

*****

Następnego dnia siedziałam na łóżku wpatrując się w ścianę.
Czy aby na pewno miałam jakiś wybór? Od przeznaczenia nie ucieknę więc czy miałam wybór tak jak mi mama mówiła? Zaczynałam mieć wątpliwości. Czułam się samotna. Byłam z tym wszystkim sama. Z jednej strony mama i demony oraz przeznaczenie którego nie chce... A z drugiej strony sama ja, przecież ja nie chce być zła. Nie lubie krzywdzić innych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz