czwartek, 7 maja 2015

Od Leny

- Lena... - usłyszałam gdzieś z tyłu.
Nie zwracałam na to uwagi. Byłam skupiona na  manekinie, który właśnie za moment miał wypaść z któregoś miejsca na suficie.
- Lena... - głos stał się bardziej natarczywy, jednak ja dalej go ignorowałam.
W końcu jednak zdziwiona ciszą, która nagle nastała odwróciłam się.
I natychmiast odskoczyłam w prawo.
Nóż który świsnął mi obok ucha właśnie wbił się w ścianę ze mną.
Nie odwróciłam się jednak by go zobaczyć, tylko twardo wpatrywałam się w oczy przeciwnikowi.
Tym przeciwnikiem był mój własny brat.
- Cole, co ty wyprawiasz? - syknęłam.
Uśmiechnął się lekko pokazując zęby.
- Trenuję cię.
Prychnęłam i odwróciłam się podchodząc do ściany.
- Mogłeś mnie zabić... - mruknęłam i wyszarpnęłam nóż.
- Uwierz mi, nie zrobiłbym tego własnej siostrze - szepnął obok. Zaskoczona stwierdziłam, że bezszelestnie przemieścił się w czacie paru sekund.
 Zerknęłam na niego. Nigdy nie myślałam o nim w inny sposób niż jak o moim starszym bracie, na którego mogłam w każdej chwili liczyć.  Nigdy nie zastanawiałam się nad jego wyglądem.
Teraz śmiało mogłam powiedzieć, że był przystojny.
Przypominał mi złotowłosego Archanioła Kamaela, którego obraz wisiał w głównym korytarzu.
Poczułam nagły respekt do Cole'a. Uświadomiłam sobie nagle, że stoję z rozdziawionymi ustami, więc czym prędzej je zamknęłam.
Na szczęście nawet tego nie zauważył. Pewnie docinkom potem nie byłoby końca.
Zobaczyłam, że pod maską, którą misternie tworzył i wytrenowanym szelmowskim uśmieszkiem, coś go trapi. Przesuwał opuszkiem palca po klindze miecza.
- Stało się coś? - mruknęłam zapominając o incydencie sprzed chwili.
Cole podniósł głowę i spojrzał na mnie swoimi ciemnymi oczami.
- Nie. Czemu pytasz?
Westchnęłam. Po tylu latach spędzonych z moim bratem, wiedziałam, że sam mi niczego nie powie jeśli nie będzie chciał. Spytałam więc o inną nurtującą mnie sprawę.
- Kiedy zacznie się przesłuchanie?
Mój brat drgnął.
- Już się zaczęło - odparł.
Wstrzymałam powietrze. i ruszyłam przed siebie.
- No to na co czekamy?! Szybko! - prawie krzyknęłam i pobiegłam do drzwi.
- Leno, ono się zaczęło i... dobiegło końca - powiedział Cole.
Odwróciłam się powoli i spojrzałam na niego. Miał twarz bez wyrazu.
- Jak to się... Skończyło..? I...ty... mi... Nic nie powiedziałeś?! - wybuchnęłam przybliżając się do niego szybkim krokiem.
Staliśmy parę minut mierząc się wzrokiem. Mój brat był znacznie wyższy, więc musiałam zadzierać głowę. Jego twarz nadal była bez wyrazu moja natomiast wściekła.
Dobrze wiedział, jak zależało mi na sprawie Diany. I choć nawet nigdy nie zamieniłam z nią słowa... Bardzo się nią przejęłam.
- Było zamknięte - odparł spokojnie po chwili.
- Co było zamknięte? - warknęłam.
- Przesłuchanie.
- Jak to zamknięte? -  podniosłam głos choć nigdy tego nie robiłam przy moim bracie - Rady i przesłuchania zawsze są otwarte dla wszystkich Nefelim!
- Nie to - uciął i minął mnie idąc do drzwi.
- Cole! - zawołałam za nim - Powiedz mi chociaż... Jaką wydano decyzje?!
Znieruchomiał z ręką na klamce.
- Na razie nie wiadomo - szepnął - Następne przesłuchanie przeniesiono na za tydzień. Jeśli się nie przyzna... Prawdopodobnie zaczną ją torturować - mruknął.
- Pozwolisz na to?! - krzyknęłam za nim, jednak już wyszedł.
Nie wiedziałam czemu nagle łzy napłynęły mi do oczu. Wiedziałam jaki bezwzględny był kat Uzyerli. Jeśli Diana nie sięgnie po rozum do głowy i nie opowie Radzie wszystkiego...
Można już odliczać dni do swojej śmierci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz