niedziela, 12 kwietnia 2015

Od Cole

 Na miejscu okazało się, że to zwykły wypadek... Przynajmniej tak wyglądał...  Victor zadzwonił po karetkę. Coś mi tu w tym wszystkim nie grało... Wydawało mi się, że w pobliżu jest dużo demonicznej mocy... Ale już się w to nie zagłębiałem.
Po powrocie zobaczyłem, że ta dziewczyna swobodnie rozmawia z Beathe i z Leną.
Trochę mnie to rozdrażniło.
Czy ja nie mówiłem im, żeby jakoś się jej pozbyły...?
Chyba zapomniałem.
Uśmiechnąłem się sztucznie do Ivy. Akurat w maskowaniu swoich emocji, byłem perfekcjonistą.
Victor dziwnie rozluźniony zajął dziewczynę rozmową. Dziwne... Wydawało mi się, że też za nią nie przepadał.
- Beathe, Lena mogę was na chwilę poprosić? - szepnąłem.
Beath przygryzła wargę.
- Idę zrobić herbatę - rzuciła głośno - Ktoś chce?
- Ja - podniosła rękę Ivy.
- Ja też - mruknął Victor.
- I ja - zakończył Matt.
- Świetnie, to ja ci pomogę - odparła Lena, a ja bezszelestnie jak kot podążyłem za nimi.
Zamknąłem drzwi po czym z westchnieniem opadłem na krzesło
- O czym chciałeś z nami rozmawiać? - spytała Lena opierając się o blat, a Beathe zaczęła robić herbatę.
- Dość już tego niańczenia - odparłem - Trzeba ją odstawić do domu.
Beathe upuściła łyżeczkę. Spojrzałem na nią zdziwiony.
- Ona jest w niebezpieczeństwie, a ty chcesz się jej od tak pozbyć...?
Wzruszyłem ramionami.
- Nic dla mnie nie znaczy. Jak dla mnie jest zbyt odrobinę... rozhisteryzowana. A urodą nie grzeszy - zakończyłem ironicznie.
Beathe lekko się zaczerwieniła.
- Cole! - syknęła moja siostra.
Rozbawiony wzruszyłem ramionami.
- No co? Stwierdzam fakty...
- Co tu ma do rzeczy jej zachowanie i wygląd?! - spytała podniesionym głosem Bea - Ty też byś się tak zachowywał, gdybyś stracił matkę...
- Ja straciłem matkę - przerwałem gładko -  I ojca - dodałem swobodnie.
Lena się zmieszała,  a Beathe otworzyła usta, po czym je zamknęła.
Parę minut panowała cisza. Wreszcie przerwała ją Lena.
- Uważam, że to zły pomysł, oddalać teraz Ivy.
- Ja też - dodała Beathe.
Wstałem zirytowany.
-  A ja uważam że bardzo dobry - dziewczyny drgnęły - Do jutra wieczorem ma jej tu nie być. Czuje, że sprowadzi na nas nieszczęście, gdy ją tu zostawimy. A przeczucia nigdy mnie nie mylą - zakończyłem i wyszedłem z kuchni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz