Facetka która do mnie przyszła była naćpana i miała porannego
kaca, śmierdziała z daleka, jej czarne włosy ciężko spadały na
twarz jakby nie były myte przez tydzień.
-A więc mówi Pani że, córka na wieczornym spacerze gdzieś zniknęła, a miała Pani ją wciąż na oku?
-Oj no tylko na chwilę ją zostawiłam, poszłam po lody a gdy wróciłam już jej nie było.
-Zajmę się tą sprawą.
-Dziękuje.
Gdy kobieta już wychodziła dodałem złośliwie.
-Zajmę się tą sprawa bo szkoda mi dziecka, jak je znajdę pokieruje sprawę dalej, jeśli się Pani nie ogarnie na pewno dziecka nie odzyska.
Wróciła się
-Kim jesteś żeby mnie oceniać !
-Mówię to co widzę, daje Pani szanse na odzyskanie dziecka.
Wyszła z trzaskiem, przeklinając pod nosem, Ivy minęła się z nią przy drzwiach.
-Kto to był ? - spytała wchodząc do kuchni
-Szuka swojej córki, podobno zgubiła ją gdy poszła po lody. - powiedziałem z sarkazmem
-Ciekawe.
Gdy Ivy oparła się o blat w kuchni zauważyłem ,że jest coś nie tak, była jakby przestraszona może zdołowana. Mógłbym dowiedzieć się co się stało wchodząc do jej umysłu ale to robi się najgorszym wrogą a ona nim nie jest.
-Coś się stało ? - spytałem patrząc wprost na nią
-Nie, nic, wszystko okej - uśmiechnęła się lekko - może kawy ?
Dołowało mnie to że taka dziewczyna ma tyle problemów, chciałem aby zapomniała o tym chociaż na chwilę, i wpadłem na pomysł jak to zrobić.
-Mam lepszy pomysł
Uśmiechnąłem się szyderczo i szybko wziąłem Ivy na ręce.
-Ej co ty robisz ?!
-Nie ważne
Zabrałem Ivy do czarnej Navary, zablokowałem drzwi i włączyłem
muzykę, a gdy odpalałem auto Ivy złapała mnie za ramię.
-Gdzie jedziemy ?
Spojrzałem się na nią zalotnie i odparłem.
-Idziemy się zabawić
Bez dalszych wyjaśnień wyjechałem na główną ulicę i gdy usłyszałem w radiu jakąś taneczną nutę zacząłem tańczyć.
Ivy patrzyła się na mnie jak na głupka, złapałem ją za rękę i ruszałem nią w rytm muzyki, zaczęła się śmiać i tańczyć razem ze mną.
Na ulicy nie było dużego ruchu więc mogłem sobie na to pozwolić, ale Ivy poszła po rozsądek do głowy i uspokoiła mnie.
-Ej, kieruj deblu - powiedziała żartobliwie
Spojrzałem się na nią z fochem.
-Debilu ? ja debil ? osz ty ja ci dam !
Depnąłem gaz i szybko pojechałem przed siebie drifytujac na skrzyżowaniach, dojechałem do wielkiego placu na którym czasami rozkładają się wielkie cyrki albo targi.
Ślizgając się bokiem wjechałem na plac i driftowałem nie małym samochodem. I lewo i prawo i na dwóch kołach. Słychać było tylko nasze krzyki i pisk opon, trwało to jakieś 3 minut, a gdy
się zatrzymałem Ivy odetchnęła z ulgą.
-Podobało się ? - spytałem sarkastycznie z uśmiechem
-Debil - odparła z szerokim uśmiechem.
Wtedy nastała cisza, patrzyliśmy sobie w oczy, wszystko było w jak najlepszym porządku, ona była szczęśliwa ja też, w jej oczach nie widziałem nic z demona, była to normalna dziewczyna,
przynajmniej teraz. W tym jednym momencie ciszy zauważałem w niej najmniejsze szczegóły, między innymi, duże, głębokie oczy podkreślane blond włosami, opiekuńczy uśmiech i małe usta.
Przerwałem to odwracając od niej wzrok, spojrzałem na usterko boczne i przyjrzałem się sobie.
-Te ale jestem przystojny no nie ? - powiedziałem żartobliwie i
pojechałem dalej.
Ivy lekko się uśmiechnęła.
-To teraz gdzie ?
-Jest trochę wcześnie ale.
-Ale co ?
Nic nie odpowiedziałem i po kilku minutach już byliśmy przy małej pizzerii.
-Głodna ?
-Może trochę.
Usiedliśmy przy jednym ze stołów, Ivy wybierała pizze.
-Może serową ?
-A co w niej jest ?
-Ser
-Ciężko się domyśleć..
-To po co pytasz ? - uśmiechnęła się złośliwie
-Szukaj dalej
-Hmm... zemsta ogrodnika ?
-A co w niej jest ?
-Kukurydza, pomidor, ogórek...szynka
-Może być - gdy tylko usłyszałem szynka zgodziłem się na tą pizze
-To ja pójdę zamówić - powiedziała i podeszła do lady.
Gdy szła patrzyłem się na jej kształtne pośladki.
-Co jest ? - spytała gdy już zamóiła a ja nadal nie zmieniałem wyrazu twarzy i myślałem tylko o jej kształtach - HALLO !
-To jest to - powiedziałem i spojrzałem się na nią
-Ale co ?
-A nie ważne.
-Aha chyba wiem o co chodzi zboczeńcu, to anioły też mają takie zapotrzebowania co ludzie ?
-Anioły to nie wiem prze Pani, ja jestem archaniołem a to już dużo wyższa ranga - powiedziałem podkreślając w żartobliwy sposób swój autorytet - ale tak mają oj mają
Ivy się trochę speszyła ale później znów wróciła żartobliwa atmosfera która panowała do końca pobytu w restauracji.
Zaczęło się ściemniać i o to mi chodziło, akurat wyrobiliśmy się w czasie. Następnym przystankiem był klub dyskotekowy.
Zaparkowałem auto przed bramą i wysiadłem , Ivy tego nie zrobiła.
-Ej co jest ? - spytałem zaglądając do auta
-Nie wiem czy chcę
-Jak to nie wiesz ? Rozluźnij się. Mi odmówisz ? - spytałem z szerokim uśmiechem i otworzyłem jej drzwi - no chodź
Po krótkiej wizycie w barze poszliśmy tańczyć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz