Siedziałam w pokoju zamknięta na klucz by mój brat się do mnie nie dostał. Bałam się własnego brata bliźniaka... Akurat teraz go nie było jak i przez poprzednie dwa dni. Jednak nadal zamykałam drzwi dla bezpieczeństwa. Nie wiedziałam czy to go zatrzyma... czy to zatrzyma wszystko co chce się do mnie dobrać... Nie wiedziałam co robić. Czułam obecność czegoś złego, to było cały czas, codziennie rano miałam nowe rysunki na ścianach które musiałam ścierać, codziennie nowe zadrapania... To mnie przerastało. Byłam bezsilna.
Na laptopie odtworzyłam pewne nagranie które znalazłam w domu pani Fee. Tak, nie powinnam go kraść, ale zaciekawił mnie napis na schowanej płycie gdzieś pod starą wypadającą deską w jej salonie. Znalazłam płytę zapakowaną w czarny kawałek materiału. Była porysowana, ale nagranie chodziło na razie płynnie.
Na ekranie ukazała się brunetka, młoda dziewiętnastoletnia dziewczyna. Była jakby przestraszona, ale jednocześnie ciekawa. Usiadłam po turecku w zamyśleniu oglądając nagranie. Ktoś trzymał kamerę a dziewczyna mówiła do niej.
-Rose, to nie jest dobry pomysł... - powiedział kamerzysta.- Twoja matka może jest wariatką...
-Nie zabiłaby tych ludzi... Nie zabiłaby mojego ojca i pokojówki. Mnie nie skrzywdziła... pamiętała mnie wczoraj. A nie chcieli mnie wpuścić. Mówili, że jest niebezpieczna.
-Co ci powiedzieli, Rose?
Dziewczyna spojrzała do kamery i szeptała dalej patrząc przed siebie co jakiś czas. Chyba się czymś stresowała.
-Lekarz powiedział, że to choroba psychiczna. Nie wiedzą dokładnie co jej jest... ma różne objawy chorób... ale ksiądz podejrzewa o opętanie. Tutaj właśnie będziemy nagrywać to co się dzieje przy egzorcyzmach. Jednak chciałabym dodać do kamery, że nie jesteśmy tej sali psychiatrycznej legalnie. Weszliśmy tu włamując się. Muszę wiedzieć, czy moja matka jest tu trzymana ze względu na chorobę psychiczną czy chodzi o opętanie. Muszę jej pomóc. To tak dla sprostowania...
-Boisz się, Rose?
-Odrobinę... to w końcu moja matka, prawda? - zaśmiała się nerwowo i spojrzała przed siebie.
Kamera obróciła się w stronę gdzie patrzyła Rose. Stało tam dwóch młodych księży, do stołu szpitalnego była przypięta kobieta. Byłam skupiona na całym wydarzeniu, interesowało mnie to mimo tego, że czułam nieprzyjemne ciarki na plecach. Czułam strach przed tym co zaraz się wydarzy na nagraniu.
-Możemy zaczynać? - spytał ksiądz. - Chciałbym cię, Rose, prosić o powagę. Pamiętaj żeby nie rozmawiać z demonem ani na niego nie patrzeć. Zrozumiano? Ty to samo, Joseph.
-Oczywiście. - przytaknęli i wszystko się rozpoczęło.
Oglądałam jak wyglądają początku egzorcyzmów. Kobieta po kilku minutach modlitwy straciła przytomność, jednak ani Rose, ani Joseph nie drgnęli. Księża byli na to przygotowani, prowadzili dalej modlitwy. Demon przebudził się, zaczęło dziać się z nią coś dziwnego, kamera nad nią zaczęła migotać.
Krzyknęła jakby kilkoma głosami, przerażająco spojrzała w stronę Rose. Demon starał się ignorować modlitwy i próbował omotać Rose, córkę opętanej kobiety.
-Córeczko, pomóż mi... cierpię... nie chcę tego. Możemy żyć jak dawniej, wróci tata... zapomnimy o złym, będziemy razem. Tylko weź ich!
-Nie rozmawiaj z tym. - zażądał ksiądz a drugi zrobił znak krzyża na czole kobiety.
W tej właśnie chwili ta znieruchomiała wytrzeszczając oczy. Spojrzała się na kamerę nad nią... zaczęło śnieżyć, potem słyszałam okropne krzyki... słyszałam wołającego Josepha o pomoc, kazał Rose uciec. Słyszałam kroki, trzask drzwi a potem interwencję ochrony i lekarzy. Potem ktoś zabrał kamerę, dyszał z przerażenia a potem ktoś wyłączył kamerkę całkowicie.
Demon podczas egzorcyzmów wyzywał różnymi językami, mówił do Rose, próbował ją przekonać do siebie. Chciał by wierzyła, że on to jej matka. Widziałam wahanie u Rose, Joseph trząsł się jak galareta... Wszystko było straszne. Przeraziło mnie to, zamknęłam z trzaskiem laptopa i wyjrzałam przez drzwi w których właśnie przekręciłam klucz. Nikogo nie było, ani śladu. Ze stresu drapałam paznokciami skórę, przez co zaczęła lecieć krew z podrażnionych miejsc, podążyłam wzdłuż korytarza, zeszłam po schodach. Pusta, na dole było cicho i spokojnie, każda rzecz idealnie na swoim miejscu jak wczoraj posprzątałam. Skąd pani Fee miała to nagranie? Może ona jest tą Rose? A więc kim był chłopiec na jej zdjęciu? Wszystko stawało się trudniejsze...
Wyszłam z domu zabierając czarną torbę ze sobą w niej miałam tylko portfel i sok pomarańczowy. Cieszyłam się cudowną pogodą, spacerowałam po mieście około godzinę, gdy nagle ściemniło się, wiatr się pojawił i gdy przechodziłam przez pasy o mało co nie wleciał we mnie samochód. Upadłam, przeturlałam się po ulicy i spojrzałam na auto które prawie mnie zabiło. Nie było kierowcy, nie mógł uciec. Samochód przygrzmocił w hydrant drzwi były zamknięte a w środku żywej duszy. Wstałam chwiejąc się, zleciało się mnóstwo ludzi... Nie wiedziałam z początku co się dzieje. Zobaczyłam człowieka opartego o drugi samochód w który wleciało tamto puste auto. Facet był nieprzytomny, próbowałam go obudzić, sprawdziłam tętno... wtedy stało się coś dziwnego. Mężczyzna otworzył oczy i spojrzał na mnie czarnymi oczami. Odskoczyłam od niego.
Patrzył się w jeden punkt bez żadnego słowa. Milczał, a ja drżałam. Zrobiło się zimno, bałam się, chyba nawet miałam wstrząs mózgu. Moja twarz i ręce krwawiły po zderzeniu z ulicą. Byłam w szoku. Gdy przyjechała karetka zabrali dziwnego chłopaka z dziwnymi czarnymi oczami a mi odkażali rany. W okół zrobiło się niezłe zbiorowisko, policja szukała winnego całemu zajściu, jednak nic nie udało im się znaleźć. Pewnie sprawca uciekł albo była to nieznana siła... i tak samo - uciekła. Siedziałam na brzegu karetki i jakiś przystojny, młody lekarz opatrywał mi rany. Próbował zagadywać, jednak nie reagowałam na to. Poświecił mi jakąś latareczką przed oczami.
-Ma pani wstrząs mózgu... czuje się pani otępiała? Coś panią boli?
-Ehm... Mmm... Nie... Nie wiem... Mogę iść do domu?
-W takim stanie nie mogę panią samej puścić...
-Ja ją zabiorę. - odezwał się znajomy głos i zobaczyłam Michaela.
-Słucham? - zdziwił się lekarz - Ta dziewczyna jest po wstrząśnieniu mózgu, ma liczne obrażenia, myślę, że powinna jechać z karetką.
-Z karetką czy z panem? - spytał żartobliwie jednak młody lekarz nie wyczuł tego i zjeżył się.
-Panowie... - mruknęłam i zeskoczyłam z brzegu karetki chwiejąc się. - uważam, że powinniście przestać się kłócić...
-Kim pan dla niej jest w takim razie? Nie może jej zabrać ktoś znajomy ani obcy. Tylko rodzina. A więc? - dumny lekarz wyprostował się patrząc z pogardą na Michaela.
-Kim dla niej jestem...? - zastanowił się chwilę. - Bratem.
-Bratem...? - szepnęłam zaszokowana jego kłamstwem ale rozbawiło mnie to.
-Tak... biedna... Zabiorę ją, jeśli namolny lekarz pozwoli.
Młody łyknął to, a co najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że gdy Michael wkręcił mu kit o tym że jest moim bratem... on jakby się ucieszył w duchu. O nie, nigdy szpitali gdzie pracuje ten facet...
-Co tu się stało?
-Powinnam spytać ciebie o to, jak tu się tak znikąd znalazłeś... - szepnęłam i złapałam się za głowę. - Mam coś dziwnego, nagranie egzorcyzmów...
-Skąd masz takie rzeczy? Wiesz, że wabisz tym demony?
-Wiem, ale ciekawiło mnie nagranie które znalazłam w domu pani Fee, mojej sąsiadki. Oglądałam też inne nagranie z jej domu,przeczytałam gazety o zabójstwach z tamtych lat... Ocalała tylko ona i Joseph... Czyli ona jest Rose... Po prostu może dojrzysz coś na tym nagraniu... coś więcej niż tylko zwykłe egzorcyzmy. Nie znam tamtego języka a coś mi mówi, że jesteś zbyt tajemniczy, możesz coś wiedzieć. Niebezpieczeństwo nie jest dla mnie niczym strasznym, jest wyzwaniem i przygodą. Jeśli chodzi o taki rodzaj niebezpieczeństwa... - mruknęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz