Matt natomiast patrzył w to jak zahipnotyzowany. Jak ten film się nazywał? Ah tak, "Gwiezdne Wojny".
Naprawdę starałam się nie okazać swojego znudzenia, jednak gdy tylko pojawiła się reklama, powiedziałam do swojego chłopaka słodkim głosikiem.
- Matt, przyniósłbyś mi picie?
Wstał przewracając oczami.
- A małej Lence rączki urwało?
Roześmiałam się.
Gdy usłyszałam w kuchni stukot szklanki, opadłam na oparcie i zamyśliłam się głęboko.
Za tydzień miało się odbyć przesłuchanie Diany. Biedna musiała czekać aż tak długo w lochach Arce, ponieważ Mentor wyjechał w pilnych sprawach do Urbem. Naprawdę było mi jej szkoda. Wiedziałam, że może do niej wchodzić tylko strażnicy i mój brat, ponieważ to on ją.. hm.. "dostarczył". Postanowiłam, że dziś z nim porozmawiam, aby wytłumaczył tej biednej, niewinnej dziewczynie co się dzieje.
Zrobiło mi się jakoś chłodno. Już nie byłam w dobrym nastroju. Nawet słońce przestało świecić. Szybko poszłam do sypialni, ubrałam bluzę i związałam włosy.
Gdy Matt wrócił z kuchni i zastał mnie w takim stanie, powiedział z westchnięciem.
- Skarbie, za dużo ostatnio myślisz.
- Po prostu zastanawiam się nad losem tej dziewczyny - odparłam.
Mój chłopak westchnął i usiadł.
- Wiedziałem - mruknął podając mi szklankę, a ja przyjęłam ją automatycznie - Cokolwiek zdecyduje z jej losem Arce... Nie chce żebyś się zadręczała.
- Nie martwię się tylko o nią - odparłam i odłożyłam szklankę na stolik. Wstałam podchodząc do okna - To prawie demon. Myślisz, że oni się nie upomną ? Że zostawią "swoją" w niebezpieczeństwie? Od dawna żyjemy z nimi konflikcie, który stopniowo narasta. Jeśli znajdą byle pretekst... - tu właśnie Dianę - może rozpętać się prawdziwa wojna...
Matt podszedł do mnie od tyłu i objął mnie ramionami.
- Lena... - wyszeptał całując mnie w szyję. Przestał go nawet interesować fakt, że reklama skończyła się parę minut temu - Wiesz, że Aniołowie są znacznie silniejsi od.. od tych podmiotów szatana. Arce nawiązało sojusz z wilkołakami, czarodziejami a nawet starym rodem elfów...
- Natomiast demony po swojej stronie mają wampiry - odparłam z przekąsem - Myślisz, że nie wiem że niektórzy z waszego gatunku zaczynają się... wyłamywać?
Poczułam, że Matt drgnął. Nie chciałam go zranić, jednak to była prawda.
- Wiesz, że my... że ja...
Westchnęłam.
- Matt, wiesz jakie jest życie - spojrzałam mu prosto w oczy - Martwię się o tą dziewczynę, ale... jeszcze bardziej martwię się o mojego brata. O ciebie. O moich przyjaciół i dalszych znajomych. O cały nasz ród. Po to istniejemy na ziemi, aby chronić ludzkość i zabijać "zwierzęce" demony oraz nie dopuszczać tych chorych umów na rozdrożach. Mamy pilnować porządku... Jeśli...
- Kochanie - przerwał mi nagle Matt - Będzie dobrze.
Te dwa słowa powiedział z taką mocą, że niemal w nie uwierzyłam. W każym razie... uspokoiłam się lekko.
No cóż... Będzie co ma być. A Cole'a poproszę, aby porozmawiał dziś z Dianą. Może jednak światło jeszcze dla niej świeci...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz