środa, 15 kwietnia 2015

Od Michaela

Wyleciałem za nią potykając się o własne nogi. Szarpnięciem za ramię odwróciłem ją.
-Ej mała o mnie się nie martw, chcę wiedzieć więcej, chcę ci pomóc, tu nikt nie jest normalny, każdy ma swoje problemy czy tajemnice większe lub mniejsze,
Przyciągasz sobą różne dziwne istoty, nie możesz z tym walczyć.
Chodź porozmawiamy o tym a wszystko ci wyjaśnię.
-Nie! - chyba się trochę wkurzyła - odezwę się później.
-Pozwól chociaż cię odwiozę
-Chcę pójść sama
Poszła przed siebie polną drogą i po chwili zniknęła  za drzewami.
Ona jest jak magnes, muszę mieć ją blisko, muszę w jakiś sposób ją pilnować. Na razie niech odpocznie od tego.

Następnego dnia wziąłem się za porządki, w takim syfie długo się  nie żyje. Z kuchnią zaraz się uwinąłem ale salon to istna masakra.
Wyrzuciłem starą kanapę i wszystkie nic nie warte śmieci, zostało puste pomieszczenie z którego jeszcze w ten sam dzień zerwałem panele a jutro położę nowe, z czasem wymienię okna i wprowadzę trochę nowoczesności.
Tego dnia Ivy się nie odezwała, a ten jej brat to niezłe ziółko,  ale czy to źle ? Jakby każdy był normalny było by nudno, co innego jakby każdy był dziwny, od razu było by też ciekawiej.
Przyszła noc a mnie gryzła ciekawość co ona teraz robi, z kim ona mieszka, co się dzieje. W końcu nie wytrzymałem i zjawiłem się u niej, stałem w końce pokoju, byłem cieniem. Ona spała.

Swoją przeobrażoną postacią musnąłem ją po policzku, delikatnie aby jej nie obudzić. Wszystko było w porządku, mogłem wracać. W ostatniej chwili ktoś otworzył drzwi, i widział mnie przez ułamek sekundy, próbując wybrnąć z sytuacji oślepiłem tę osobą strugą świtała która opanowała cały pokój prócz łóżka, dziewczyny i zniknąłem.
Chwilę później byłem już w domu i wziąłem się za remont trzeciego pomieszczenia i z niecierpliwością oczekiwałem ranka.

(krótkie bo coś mi się wątek urwał, a nie chcę przeciągać bez sensu)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz