środa, 15 kwietnia 2015

Od Diany

Po pewnym czasie spędzonym w szpitalu wreszcie mogłam wrócić do domu. Oczywiście przyjechał po mnie tata i mimo iż tak na prawdę czułam sie dobrze on uparł sie że mam się oszczędzać. Do końca miesiąca miałam siedzieć w domu. Trochę mi to nie pasowało bo niedługo miałyśmy występ baletowy a po miesiącu nie uczęszczania do szkoły mogę mieć duże zaległości. Jednak teraz miałam inne zmartwienia a mianowicie dziwne sny. Co noc śniła mi sie mama. To było trochę dziwne zważywszy na to że ponad tydzień temu widziałam ducha a dokładnie dwa.
Kiedy tata pojechał do domu postanowiłam jednak wyrwać się na chwilę. Wyszłam z domu i poszłam na ogród gdzie bawiły sie moje psy.
-Co tam?-zapytałam ze śmiechem kiedy przybiegły sie przywitać.-Też tęskniłam.
Gips przeszkadzał mi trochę ale dopiero za trzy tygodnie mogę go zdjąć. Zadzwonił mój telefon.
-Tak tato?-zapytałam.
-Dzwonili do mnie z komisariatu maja podobno nowe ślady w sprawie. Przyjadą do ciebie niedługo. JA niestety za chwile mam rozprawę to nie dam rady przyjechać. Obiecaj mi że nie będziesz sie przemęczać.
-Dobrze tato.
-Kocham cię.
-Ja ciebie tez.-powiedziałam i rozłączyłam się.
Tak jak mówił po niecałych 30 minutach przyjechali. Zaprosiłam policjantów do domu i usiedliśmy w salonie. Gosposia zrobiła nam herbatę.
-Diano sprawa twojego wypadku nadal jest otwarta ponieważ nie wiemy co skłoniło Toma do potrącenia cię.
-On tego nie chciał zrobić.
-Mówiłaś nam już to. Jednak dowody mówią co innego. Po przeglądzie okazało sie że samochód był sprawny..
-Tak wiem. Tata dba by raz w tygodniu mechanik sprawdził każdy nasz samochód.
-A więc musimy przypuszczać iż był to zamach na twoje życie ze strony Toma.
-Nie!-wybuchłam nagle.-On tego nie chciał zrobić .To coś mu kazało..-wypaliłam zanim ugryzłam sie w język.
-To coś mu kazało? Możesz nam to wyjaśnić?
-Em.. nie za bardzo.
-Dlaczego? Ukrywasz coś?
-Nie to znaczy powiedzmy iż wiem że Tom sam tego nie zrobił bo nie chciał mi zrobić krzywdy. Po prostu ktoś go do tego zmusił bo ta osoba chciała nie wiem dlaczego mnie zabić albo po prostu unieszkodliwić?
-Nie rozumiem .Przypuszczasz iż ktoś szantażował Toma i zmusił go by cie potrącił?
-No można tak powiedzieć.
-Mogłabyś z nami pojechać na komendę?
-Tata nie byłby z tego pomysłu zadowolony. Kazał mi sie nie ruszać z domu.
-Ale to co mówisz jest zastanawiające i może wprowadzić nowe światło na sprawę. Możemy dorwać tą osobę która chciała zrobić ci krzywdę.
Wątpię w to-powiedziałam w myślach.
-Ale ja wiem tylko tyle co powiedziałam. Po prostu nie wyobrażam sobie by to Tom sam z siebie z nieprzymuszonej woli chciał zrobić mi krzywdę.
-Czyli nie jesteś pewna że ktoś mógł go zmusić do tego a tylko przypuszczasz?
-Tak.-powiedziałam a dokładnie to skłamałam.
-No dobrze w takim razie nie będziemy cie męczyć i już pojedziemy jednak będziemy sie na pewno odzywać.
Odprowadziła mich do drzwi i poszłam do swojego pokoju. Na prawdę trochę sie zmęczyłam.
Zasnęłam.


****


Była już późna noc a ja smacznie spałam kiedy nagle coś pociągnęło mnie za nogę.



Przerażona usiadłam i rozejrzałam się. W pokoju nikogo nie było.
-Odruchy nie kontrolowane ale po prostu śniło mi sie coś czego teraz nie pamiętam.-tak wytłumaczyłam to co sie stało.
Jednak przez resztę nocy nie spałam tylko siedziałam na łóżku i starałam się uspokoić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz