Wieczorem wyszłam na ogród. Usiadłam na huśtawce i spojrzałam w niebo. Było pełne gwiazd. Paul miał dziś wolne. Na szczęście bo miałam dosyć całodobowej opieki.
Wtedy kiedy tak wpatrywałam sie w gwiazdy usłyszałam pisknięcie psa. Było mi znajome.
-Koral?
Pisk dobiegał zza ogrodzenia.
Wstałam i podeszłam do tylnej furtki.
-Koral!-zawołałam.
Znów usłyszałam pisk. Zmartwiłam się.
Otworzyłam furtkę i wyszłam na polną drogę która prowadziła do lasu.
-Koral!
Pisk wydawał sie dobiegać z niedaleka.
Ruszyłam w stronę źródła dźwięku. Jednak kiedy oddaliłam się trochę od domu byłam lekko przestraszona.
-Koral?
Wtedy moja suczka wyłoniła sie z krzaków. Spojrzała sie na mnie i zaczęła warczeć.
-Koral psinko co jest?
Spanielka była cała spięta i warczała na mnie.
-Co sie stało?
Widziałam ze sie boi jednak stara sie mnie odstraszyć? Co jej odbiło?
Wtedy poczułam chłód na plecach. Suczka pisnęła i uciekła a ja zamarłam. Z duszą na ramieniu odwróciłam się.
Za mną stała w mroku jakaś ciemna drobna postać. Mimo niewielkiej postury.. może takiej jak ja biło od tej postaci siłą.
-Kim jesteś?-zapytałam.
Miałam nadzieje że to jakiś duch który potrzebuje pomocy a nie jakiś seryjny morderca.
-Wyrosłaś na piękną młodą kobietę Diano.
-Kim jesteś?
-Masz prawo mnie nie pamiętać. Ile to już minęło.. 11 lat?
Zmrużyłam oczy starając sie dostrzec twarzy postaci która była kobietą co wywnioskowałam po głosie.
-Kim jesteś?
-Zastanów się.
Kobieta wyłoniła sie z mroku a wtedy omal co nie krzyknęłam.. po prostu nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
Przede mną stała moja matka! Jak wyrwana ze zdjęć! Przez te 11 lat ani trochę sie nie zmieniła. Była taka sama.
-Jak..-wydukałam.
-A może by tak bardziej przyjaźnie?
-Jak to możliwe? Ty nie żyjesz prawda?
-Żyje.
-Co?!
-Zaskoczona. No pewnie. Robert świetnie ukrył to co sie na prawdę stało.
-Nie... ty jesteś jakimś duchem.. albo tym demonem!
-Nie umarłam 11 lat temu. Ja po prostu sie zmieniłam.
-Nie rozumiem.
-Robert nie rozumiał mojej pasji.. Od zawsze interesowałam się sprawami demonów, Szatanem, Aniołami. Mrok był mi bliski. Jeszcze zanim sie urodziłaś poznałam pewnego demona.
-Jesteś opętana?
-Nie. Jestem cały czas sobą. Myślę sama za ciebie i nic mną nie włada. Przeszłam przemianę.
-Dlaczego mnie zostawiłaś?
-Musiałam lecz wróciłam.
-Po co?
-Nie cieszysz się?
-Wiesz ile nocy przepłakałam? Wiesz jak trudno było mi zrozumieć że cie już nie zobaczę?
Strach minął a teraz zawładną mną gniew.
-Wiem. Byłam przy tobie cały czas lecz ty tego nie pamiętasz. Nie tylko ja byłam przy tobie ale i twój tata.
-Tata był jedyna osobą która mnie nie zostawiła. -powiedziałam cofając się.
-Chodź ze mną. Powiem ci wszystko. Powiem ci kim jesteś.
-Jestem człowiekiem. Straciłam mamę w wieku 6 lat i od tamtego czasu byłam tylko z tatą.
-Nie ładnie. Zabolało.-powiedziała a potem zawładnął mną mrok.
Zemdlałam?
****
Ocknęłam sie w jakiejś piwnicy. Nie byłam związana czy coś ja k to myślałam że robią porywacze. Leżałam na łóżku a jakimś eleganckim pomieszczeniu (jak na pomieszczenie w piwnicy). Drzwi sie otworzyły i stanęła w nich kobieta która podawała sie za moja matkę.
-Diano nie za dobrze zaczęłyśmy wiec postanowiłam iż teraz na spokojnie ci wszystko wyjaśnię.
-Porwałaś mnie.
-Nie. Nie jesteś tu przetrzymywana. Możesz wyjść w każdej chwili jednak obiecaj ze najpierw mnie wysłuchać ale i że nikomu nie powiesz o tym spotkaniu i o tym co sie stało. W ogóle także nikomu nie mów o swoim darze.
-Wiesz o nim?
-Wiem o wszystkim. Więcej. Wiedziałam o tym wszystkim zanim ty sie o tym dowiedziałaś. Wysłuchasz mnie?
-Dobrze.
-Po pierwsze. Musisz wiedzieć kim jesteś. Nie jesteś zwykłym człowiekiem. Jesteś w połowie człowiekiem.
-Co?
-Twoim ojcem nie jest Robert tylko demon.
-CO?!
-Zdradziłam Roberta. On o tym dowiedział sie kiedy miałaś sześć lat.
-Kto jest moim ojcem?
-Dowiesz sie niedługo o ile zgodzisz się na moja propozycje którą ci złoże pod koniec.
-Jaką?
-Cierpliwości.
-Mów dalej.
-Twoim darem który masz dzięki demonicznym genom jest widzenie i nawiązywanie kontaktu ze zmarłymi. Musisz go rozwijać. Duchy nie tylko same mogą do ciebie przychodzi jak czegoś chcesz.. możesz także je zmuszać do przyjścia. Od ciebie zależy gdzie trafia jeśli im pomożesz. Bo te duchy to tak na prawdę tylko zagubione dusze. Jeśli im pomożesz i ich niedokończona sprawa zostanie zakończona pójdą do góry czego nie chce ja jak i inni tacy jak ja i ty. Jeśli jednak sprawisz tak że pójdą do domu.. będziemy szczęśliwsi.
-Mam sprawiać że zostaną zesłane na wiecznie potępienie?
-Przesadzasz.
Tego było za dużo.
-Mogę wrócić do domu?
-Tak. Jednak obiecaj mi ze to przemyślisz. Przyjdę do ciebie jutro w nocy. Spotkamy siew tym samym miejscu co dziś. Dasz mi odpowiedź. I oby to była dobra decyzja. Chcę cie w naszych szeregach. Jesteś jedna z nas. OD przeznaczenia nie uciekniesz. Zobacz.. ja przeszła na tę stronę i co zyskałam? Wszystko co dobre! Wieczna młodość, nieograniczona moc i władza! Mam co chcę! A jeśli dołączysz do nas będziesz miała lepiej niż sobie wymarzyłaś. Jestem wysoko w hierarchii a ty jako moja córka będziesz miała równie wielką władzę.
Mama wyprowadziła mnie na zewnątrz. Kiedy rozejrzałam sie dookoła nie wiedziałam gdzie jestem. Wtedy mama złapała mnie za rękę i przeniosła nas na drogę skąd mnie zabrała.
-Przemyślisz to?
-Nie wiem. Niczego nie obiecuje.
-Proszę.
-Zobaczę.
Mama znikła a ja pobiegłam do domu. Tej nocy nie spałam. Cały czas dręczyły mnie wydarzenia ostatnich godzin. Jaką podjąć decyzję? Może mama ma rację że przed przeznaczeniem nie ucieknę? A wydawało mi się że jestem dobrym człowiekiem a mój dar sprawi że będę mogła pomóc innym. Mozę to nie jest tak jak mi sie wydawało tylko tak jak mi mówiła mama? To wszystko jest za dużo jak na jeden raz. A na jutro muszę dać odpowiedź..
Rano już wiedziałam co zrobię..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz