środa, 15 kwietnia 2015

Od Leny

 - Co się stało? - spytałam zmartwiona podchodząc do brata, który wrócił już do domu.
- Musimy sprawić pewne... miejsce - odparł ostrożnie.
Stałam się podejrzliwa.
- Jakie miejsce? O kogo chodzi?
Cole westchnął i opadł na sofę.
- Jestem naprawdę zmęczony Lena. Całą noc nie spałem...
Istotnie, teraz dopiero zaczynało świtać. Tej nocy było tyle wyzwań, jak nigdy więcej, a mój nadopiekuńczy braciszek uparł się, żebym została w domu z Patrickiem, który zamiast dotrzymywać mi towarzystwa, zaraz zaczął chrapać na naszej kanapie.  Nie powiem, zirytowało mnie to. Jednak nie miałam siły by się stawiać.
Widząc, że wszyscy wrócili cali i zdrowi, odetchnęłam z ulgą.
- Co tam mała? Nie nudziło ci się? - spytał rozbawiony Victor.
Zmrużyłam oczy.
- Bardzo zabawne - odparłam.
 Gdy Matt wszedł od razu rozpromieniałam. Rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go mocno w usta.
- Matthew... - wyszeptałam.
- Lena - wymruczał wyraźnie zmęczony.
- Byliśmy u tej dziewczyny - doszedł mnie głos Victora z kuchni.
Tej dziewczyny ?
Ivy?!
Puściłam Matta z przepraszającym uśmiechem i poszłam szybko do kuchni. Beathe jak zwykle robiła herbatę.
- Byliście u Ivy? - spytałam bez wstępu.
Victor zaskoczony spojrzał na mnie.
- U jakiej Ivy...? A... u tej Ivy.
Zapadła cisza.
Odkąd mój brat uparł się by pozbyć się jej z niewiadomych dla nas przyczyn, nie rozmawiało się tu dużo o niej. Stała się tak jakby tematem tabu. Gdy raz przy śniadaniu poruszyłam jej kwestię, Cole cały się zjeżył. Wolałam go nie denerwować, jednak w ciągu tego krótkiego czasu naprawdę polubiłam Ivy. I podobnie jak Beathe, tęskniłyśmy za nią.
- Więc jak. Byliście? - spytałam z nadzieją.
Powoli pokręcił głową.
Westchnęłam z zawodem.
- Byliśmy u  t e j  dziewczyny, która miała wypadek.
- Mhm... - odparłam bez cienia zainteresowania i opadłam na krzesło - A czemu?
- Zgłoszono tą sprawę i postanowiliśmy ją zbadać. Okazało się, że aż śmierdzi tam demoniczną mocą - odparła Beathe.
Milczałam, będąc myślami gdzieś daleko. Do kuchni wszedł za mną mój chłopak.
- Wieczorem też do niej idziemy?
- Tak - odparł Cole, wchodząc za nim i czyszcząc swoją broń - Trzeba to zbadać pod osłoną nocy. Ale dyskretnie, pamiętajcie.
W duchu postanowiłam, że przekonam brata abym ja też poszła.
Dość siedzenia w domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz