Dochodziła 23 kiedy wymknęłam sie z domu na spotkanie z matką. Czekałam zestresowana aż sie pojawi. Było ciepło lecz ja i tak sie trzęsłam. Za chwile moje życie zmieni sie diametralnie i już nigdy nie bedzie tak samo. Byłam tego świadoma.
-Witaj Diano.-usłyszałam za sobą i szybko sie odwróciłam.
-Tak jak obiecałam tak jestem.
-Podjęłaś decyzję?
-Tak.
-A więc? Nie każ mi czekać!
-Od przeznaczenia nie ucieknę?
-Prędzej czy później cie dopadnie.
-Może bym spróbowała jednak?
-Diano zastanów się.
-Mamo podjęłam decyzję.
-Przemyśl to jeszcze póki masz czas..
-Cała noc myślałam o tym.
-Przystajesz do swoich?
-Kiedy tak w nocy myślałam o tym wszystkim..
-Litości Diano!
-To stwierdziłam że mogłabym spróbować uciec od tego ale jestem sama. A raczej byłabym. Nie mam nikogo kto by mnie wsparł. A nie chcę być z tym sama bo wiem że nie dam rady.
-A wiec dołączysz do mnie?
-Postanowiłam że jeśli takie jest moje przeznaczenie to sie z tym pogodzę. Zanim sie pojawiłaś myślałam że mogę mój dar wykorzystywać w dobrych celach.. by pomagać.. A teraz już sama nie wiem.
-Podaj mi rękę i dołącz do nas a już nigdy nie będziesz czułą sie samotna.
-Najpierw powiedz mi jedno. Istnieją demony.. to czy i anioły są na prawdę?
-Tak. Niestety.
A więc jest światło nadziei na dobro na tym świecie..
Przełknęłam ślinę i z duszą na ranieniu podałam rękę matce po czym zniknęłam wraz z nią.
****
Wracałam do domu... oczywiście nikomu o niczym nie mówiłam. Mój dzień wyglądał tak że w czasie dnia byłam normalna a kiedy zapadał zmrok udawałam sie na spotkanie z matka która zabierała mnie na "szkolenia". Musiałam rozwinąć swój dar. Myślałam ze wśród takich jak ja będę szczęśliwsza i że wreszcie będę na swoim miejscu.. jednak tak nie czułam.
-Diano.. aby Kołaczyc do nas musisz podpisać cyrograf.
-Muszę? A jak nie chcę?
-Jesteś z nami?
-Noo.. tak.
-To podpisz.
-Podpisując go na co sie zobowiązuje?
Wzięłam go do reki i przeczytałam go. Byłam tam napisane w skrócie że podpisując go zgadzam się na to iż moja dusza należy do Szatana. Mam być jego sługą jednak wyższej rani. Mam rozwijać swój dar i wykonywać polecenia Najwyższego Pana Piekieł.
-To jest umowa. A więc ma czas po którym jest nieważna. Bo to nie jest umowa dożywotnia?
-Nie. Jest to umowa na 10 lat. Będziesz mogła ja zerwać jak ci sie coś nie spodoba.
-A wiec dobrze.
Podpisałam cyrograf własna krwią. Jednak intuicja mi podpowiadała że zrobiłam coś czego będę żałować.. a nastąpi to szybko. Jedno mnie zastanawiało. Z tego co wiedziałam to cyrografu nie da sie zerwać.. Jest to umowa albo na 10 lat albo na dożywocie. No ale mama by mnie nie okłamała prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz