poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Od Diany

Minął tydzień. Dziś jechałam zdjąć gips. Tata wynajął nowego kierowce dla mnie.
-Diana to jest Paul. Od dziś będzie twoim kierowcą jak i ochroniarzem. Pracuje w bardzo cenionej firmie dlatego nie boję sie powierzyć mu ciebie. Paul nie będzie taki jak Tom.
-Dobrze.
Paul miał może 20 coś lat i był nawet przystojny. Otworzył mi drzwi do samochodu-pomyślałabym ze dżentelmen z niego ale był moim kierowcą i to należało do jego obowiązków mimo iż mam ręce i sama umiem to zrobić.
Pojechaliśmy do szpitala. Tam lekarz zdjął mi gips oraz wykonał badania kontrolne.
-Masz mdłości? Zawroty głowy? Zdarzały sie omdlenia?-zapytał lekarz.
Paul stał w drzwiach. był moim ochroniarzem i tak jak tata stwierdził ma mnie na krok nie opuszczać.
-Nic. Dobrze sie czuje.-powiedziałam z uśmiechem.
-To dobrze. Przyjmuj jeszcze leki przez trzy do czterech dni a potem możesz je odstawić.
Wyszłam z Paulem z gabinetu i skierowaliśmy sie w stronę drzwi wyjściowych. Idąc korytarzem zobaczyłam w poczekalni zrozpaczonego mężczyznę a obok niego stojącą smutna kobietę. Siedział na krześle i płakał. Skręciłam w jego stronę. Prowadziła mnie intuicja?
-Przepraszam.. Mam na imię Diana a pan?
-Wybacz dziecko ale nie jestem teraz skory do rozmów.
-Chce pan chusteczkę?
Paul stał w drzwiach poczekalni i obserwował mnie.
-Tak.-powiedziała ja mu jadałam.
-Mogłabym wiedzieć co sie stało?
-Moja żona.. Ona nie żyje.
Spojrzałam na kobietę stojąca obok. Patrzyła sie na mnie ze łzami w oczach.
-Widzisz mnie?-zapytała.
Pokiwałam głową na "tak".
-Mogłabyś przekazać coś mojemu mężowi?
Wtedy dotarł odo mnie na 100% że ta kobieta to jego zmarła żona.
-Niech mnie Pan dziwnie nie zrozumie ale.. mam dla Pana wiadomość od pańskiej żony.
-Znałaś ją?
-Można tak powiedzieć.
-Co to za wiadomość?
Spojrzałam sie na kobietę i mówiłam wszystko co ona mi mówiła.
-Mówiła mi że każda chwila spędzona przy tobie była najszczęśliwszą chwila jej życia. Mimo iż minęło tyle lat ona nadal pamięta jak sie państwo poznali. Był to czerwiec.. dokładnie 24 czerwca. Wymknęła sie na ognisko i tam pana spotkała. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Pan jednak udawał że nie jest nią zainteresowany. Starała sie i w końcu jej sie udało. A potem po paru latach pan się jej oświadczył. Wie pan ze nie przespała wtedy nocy? Była tak szczęśliwa że aż spać nie mogła. Wasza córeczka Kim była wynikiem miłości która była miedzy wami. Teraz kiedy pańskiej żony nie ma, Sylwii, jest jeszcze Kim na którą może pan wylać cała miłość. Sylwia pana kochała i bedzie kochać. Będzie przy panu i waszej córeczce zawsze. Śmierć nie oznacza rozstania. Będzie nad wami czuwać.
Mężczyzna wstał i przytulił mnie. Paul zbliżył sie parę kroków jednak na razie nie interweniował. Nie było takiej potrzeby.
-Dziękuje ci Diano. -powiedział ze łzami w oczach.
Spojrzałam na kobietę a ta wyszeptała "dziękuje" po czym dotknęła ramienia męża i znikła.
Poczułam radość.
-Niech pan wraca do córeczki.-powiedziałam i odeszłam.
Na parkingu wsiadłam do samochodu. Zauważyłam ze Paul przygląda sie mi w lusterku.
-To było niesamowite Diano co zrobiłaś dla tego mężczyzny. Znałaś tę kobietę?
-Można tak powiedzieć.
-Jesteś wyjątkowa.
-Dziękuje.
Ruszyliśmy a dopiero w drodze do domu dotarł odo mnie co sie stało. Mój dar... mogłam wykorzystać w dobry sposób. To wcale nie musi być przekleństwo! Błam szczęśliwa.

***

Wieczorem w domu brałam prysznic kiedy nagle poczułam na ramieniu czyjś dotyk. Odwróciłam się. Nikogo nie było. Co jest?
Spłukałam pianę i wyszłam. Owinęłam sie w ręcznik i podeszłam do lusterka. Westchnęłam. Widzę duchy.. mogę pomagać ludziom ale to wszystko ma swoje konsekwencje najwyraźniej. Chciałabym by było tak jak kiedyś. Jednak teraz mogę pomagać a wcześniej byłam.. bezwartościowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz