niedziela, 12 kwietnia 2015

Od Diany

Była noc a ja spałam właśnie kiedy rozległ się dziwny hałas. Obudziłam się. Było cicho. Słyszałam tylko personel szpitala który miał nocną zmiane. Zza okna widziałam ciemne niebo na którym malowały się gwiazdy. Coś jednak było nie tak. Czułam się tak jak chwile przed wypadkiem. Postanowiłam spróbować zasnąć. Zamknęłam oczy i już zasypiałam kiedy poczułam zimny wiatr. Otworzyłam oczy i omal nie krzyknęlam. Dlaczego tego nie zrobiłam? Bo nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Przed moim łóżkiem stała ciemna postać. Kiedy się zbliżyłam dostrzegłam zmasakrowaną twarz Toma.
-Przecież ty.. Nie żyjesz-wyjąkałam.
-Wybacz mi. Nie chciałem. To coś mnie zmusiło.
-Co?
-Wybacz mi.
-Tom ty nie żyjesz?
-Nie żyje?
-Wszyscy mi tak powiedzieli.
-Nie żyje?
-Umarłeś...
-Wybacz mi. Nie chciałem. To coś mnie zmusiło.
-Jesteś duchem?
-Nie chciałem.
-Wiem
-To coś mnie zmusiło. Weszło we mnie.
-Dlaczego tu jesteś?
-Wybacz mi.
-Co cię zmusiło?
Powinnam krzyczeć jednak czułam się spokojna. "W ciemności nie kryje się nic co by Ci zagrażało" słowa matki chodziły mi po głowie. Czułam że to nie był pierwszy raz kiedy byłam w takiej sytuacji.
-To coś. Pojawiło się i kazało mi wcisnąć gaz
-Ale co to było? Nikt z tobą nie jechał.
-Pojawiło się.
-Ale co?
-Wybacz.
-Wiem że nie chciałeś.
-Wybacz.
-Wybaczam ale co to było?
Na twarzy Toma pojawiła się ulga. Dotknął mojej dłoni i znikł wypowiadając tylko jedno słowo "demon".
Zamarłam i nagle rozbolała mnie głowa. Poczułam ból w klatce piersiowej a marzyny do których byłam podpięta zaczęły piszczeć.
Zemdlałam.

********

Kiedy się obudziłam był przy mnie tata.
-Miałam dziwny sen.
-Jak się czujesz?
-Dobrze tylko głowa mnie boli i trudno mi oddychać a dlaczego pytasz?
-Miałaś w nocy zawał. To bardzo dziwne w twoim wieku żadko kto dostaje zawału.
A jednak to nie był sen. I co teraz? Jak się z tym czuje że w nocy nawiedził mnie duch? Dziwnie. Jednak czuje że to było normalne. Dlaczego ? Nie wiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz