Wróciłam do domu z nadzieją, że nie spotkam mojego brata. Jednak Colin musiał jak na złość być w domu. Minęłam go szybko i ruszyłam na górę do pokoju zamykając się na klucz by mnie nie dopadł, choć mogłam się domyślić, że skoro jest demonem to na pewno dostanie się do mnie nawet przez ścianę. Bałam się we własnym domu, to chore. Ale ten okres musiałam przeboleć... może się wszystko zmieni?
Poszłam do łazienki obok pokoju. Umalowałam się i przebrałam, spojrzałam w lustro. Przestraszona ujrzałam siebie, taką samą jak dziś rano. Przegryzłam wargę i przyjrzałam się temu nachylając nad umywalką.
-Co to jest do cholery? - wyjęłam telefon i zrobiłam zdjęcie, jednak tam nic nie było widać.
Spojrzałam na swoje odbicie, tam byłam taka sama. Oczy mnie przeraziły, to co miałam pod nimi... Jakby czarne żyły... czy coś. Otrząsnęłam się i zeszłam na dół. Kiedyś musiałam zetknąć się z Colinem, mieszkamy tu oboje... Nie uniknę kontaktu z nim. A szkoda, przerażał mnie coraz bardziej. To w jaki sposób do mnie mówił... To nie był już mój brat. Jednak muszę z nim żyć.
-Coś się stało, siostrzyczko? - spytał brat.
-Tak...
-Co takiego? - stanął naprzeciwko mnie zmartwiony. - Powiedz mi.
Pokręciłam głową nic nie rozumiejąc. Jak to...? Nie wie co się działo dzisiaj? Wczoraj... i w każde poprzednie dni? Co jest grane?
-Mam dość tego wszystkiego... Wykańcza mnie to. Boje się ciebie, boje się tu być.
Powstrzymywałam łzy.
-Jak możesz się bać swojego brata? - zaśmiał się pod nosem ale spoważniał.
Chciał przy przytulić, jednak odsunęłam się od niego.
-Nie... dotykaj mnie. Nie chcę cię widzieć... Unikaj mnie.
-Ale co ci jest?
-PRZERAŻASZ MNIE! Nie chcę cię widzieć! Po prostu chcę wyjść... Raz jesteś okropny a raz miły... taki jak kiedyś! Mam dość! To mnie przerasta!
-Gdzie wychodzisz?
-Ze znajomym! Co cię to obchodzi!?
Usłyszałam samochód na podjeździe, Colin jakby pobladł, jego oczy poczerniały... i nagle uciekł ode mnie i zniknął.
W restauracji wpatrywałam się podejrzliwie w Michaela. Naprawdę był tajemniczy... Nie wierzyłam w żadne bajki typu ''wiem o tym wszystkim bo czytałem'' czy coś w tym guście.
-Co się tak na mnie patrzysz? - zaśmiał się.
-Zasypałabym cię milionami pytań, ale możesz mnie zwinąć do domu i zamknąć w ciemnej piwnicy. - zachowałam powagę i mrugnęłam do niego.
-Nareszcie humor ci dopisuje. - uśmiechnął się.
-Nie, to tylko ironia.
-Jesteś zła na kogoś, prawda?
-Ty mi nic nie powiesz, to ja ci nic nie powiem.
-Szantaż?
-Nie, skądże znowu. - uśmiechnęłam się lekko. - Staram się być stanowcza i poważna...
-Ale szantaż...
-No dobra, może użyłam szantażu ale taka prawda. Chcesz wiedzieć dużo o mnie, ale po co? Jestem zwykłą dziewczyną z problemami opętania... Poza tym nie wiesz czy mówię ci wszystko o swoich codziennych zetknięciach z demoniczną siłą.Pozostaje pytanie, kim ty jesteś. Czemu mi nie powiesz? Myślisz, że pobiegłabym do pierwszej lepszej gaduły w mieście i kazała jej rozpowiedzieć twoje tajemnice? Ale spoko, nie chcesz, nie mów. Należę do tych ciekawszych osób... tych wkurzających... no i tych, które zbyt dużo mówią. - dodałam gdy zauważyłam potok wylewających się ze mnie słów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz