czwartek, 16 kwietnia 2015

Od Diany

Udało mi sie przespać cała noc a przynajmniej nie pamiętam bym sie budziła. Kiedy rano wstałam poszłam od razu do łazienki. Wzięłam szybki poranny prysznic. Wtedy dopiero zauważyłam dziwne ślady na moim ciele. Na nogach i rękach miałam siniaki i zadrapania.
-Co jest..-obejrzałam ręce i nogi.
Ubrałam siei weszłam do pokoju. Dopiero wtedy zobaczyłam otwarte okno. Przecież ja nie otwierała mną noc okna. Jednak może przyszedł tata i je otworzył.
Zeszłam na dół. Tata akurat był w kuchni.
-Dzień dobry. Tato otwierałeś mi w nocy okno w pokoju?
-Nie a dlaczego pytasz?-zapytał popijając kawę.
-A tak jakoś..
-No dobrze. Jak ci sie spało?
-Dobrze tylko gips zaczyna mi coraz bardziej dokuczać.
-Zostały tylko dwa tygodnie do zdjęcia go. Dasz radę słonko.
-Psy wróciły?
-Nie widziałem ich ale jeszcze nie wychodziłem z domu a zaraz jadę do pracy.
-Dobrze.
Zjadłam śniadanie po czym wyszłam przed dom.
-Xander! Timon! Koral!
Nic. Zero odpowiedzi.
-Xander! Timon! Koral!-krzyknęłam jeszcze raz.
Wtedy ku mojej radości przybiegły.



-Łobuzy gdzie wy byliście?-powiedziałam i kucnęłam by sie z nimi przywitać lecz one zatrzymały sie parę metrów przede mną i po prostu stały.
-Ej co jest?-zapytałam.
One nawet nie po merdały ogonami tylko skuliły siei uciekły.
Wstałam i spojrzałam sie za nimi. Chyba nie tylko ja wariuję.
Weszłam do domu i właśnie wtedy zadzwonił mój telefon.
Odebrałam.
-Hallo?-powiedziałam.
Jednak po drugiej stronie słyszałam tylko ciszę.
-Hallo?-powtórzyłam.
To samo. Cisza. Słyszałam tylko szmery, jakieś zakłócenia.
Rozłączyłam sie. Numer był zastrzeżony. Pewnie ktoś sobie żartował i wydzwaniał do wszystkich.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
-Diana!-zobaczyłam swoja przyjaciółkę.-Wyglądasz już o niebo lepiej.
-Wiem. Czekam tylko aż mi zdejmą gips.
Poszłyśmy do salonu.
-Mam niespodziankę!-powiedziała.
-Tak?
-Żyjesz a to najważniejsze. Aby to uczcić kupiłam ci naszyjnik.
Podała mi małe pudełeczko. Otworzyła mej a tam zobaczyłam srebrny łańcuszek z wisiorkiem. Wisiorkiem był dziwny ciemno granatowy kamyk z małymi pęknięciami.
-Jest śliczny!-powiedziałam.
-Daj pomogę ci.
Zawiesiła mi go na szyi a wtedy poczułam nagły ból w głowie. Jednak tak szybko jak sie pojawił znikł.
-Coś jest nie tak?-zapytała mnie Tiffany.
-Nie, wszystko dobrze. Opowiadaj co mnie minęło w szkole.


****


Wieczorem Tiffany poszła do domu a ja zostałam prawie sama. Bo tylko gdzieś na dole krzątała sie opiekunka.
-Diana ja wychodzę. Pan Robert ma wrócić za parę godzin. Zostaniesz sama?
-Tak. Psy są na podwórku to będę słyszała jak coś sie stanie.
Wyszła a ja poszłam na górę. Ominęłam swój pokój nawet nie patrząc w jego stronę. Dostawałam ciarek na sama myśl o tym wszystkim.
Weszłam do pokoju gościnnego i upewniłam sie że okna są pozamykane. Stwierdziłam ze nie będę czekała na tatę tylko po prostu pójdę spać. Spiąć niczego sie nie obawiałam a od paru ostatnich tygodni to na prawdę było rzadkie.
Położyłam się na łóżku i wyjęłam swój pamiętnik. Zaczęłam go pisać dawno i zapisywałam w nim wszystko o czym myślałam lub sie wydarzyło. Opisałam w nim także wizytę ducha Toma i wszystko inne. Przeczytałam parę ostatnich zdań z ostatniego wpisu.

"Zaczynam bać się własnego cienia. Czuję że coś jest nie tak. To nie jest normalne że widzę duchy. Możę to efekt wypadku? Czy ja wariuję? 
Tom kiedy odwiedził mnie w szpitalu powiedział że nie chciał tego zrobić ale ktoś go zmusił. Kiedy udało mi sie z niego wydusić kto to był odpowiedział ze DEMON. Nie za bardzo chce mi się w to wierzyć. 
Jest coś jeszcze co mi nie daje spokoju. To jak zareagowałam na odwiedziny ducha Toma. Byłam spokojna i w miarę opanowana. Tak jakby spotkanie z duchem nie było dla mnie czymś nowym. Ale przecież nie mogłam spotkać sie z taka sytuacja wcześniej! A przynajmniej nic takiego nie pamiętam. To dziwne. A chciałam tylko być normalną dziewczyną i mieć normalne życie.. "

Marzenia są po to by je spełniać. Mozę jednak uda mi sie jeszcze być tą normalną? Oby..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz