poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Od Michaela

Atmosfera przy kolacji w restauracji z Ivy się psuła, ona
zaczęła się stawiać, teraz chciała odwrócić pałeczkę i wniknąć
w moje życie. Musiałem jakoś ją od tego odwieść. Spojrzałem się
na nią jak przysłowiowy baran i zaczęłam memłać jedzenie.

-Mówisz ,że chcesz dowiedzieć się kim jestem ? - mówiłem przeżuwając
-Było by miło - odparła stanowczo
-To patrz
Wyjąłem notatnik z kieszeni. Zawsze go noszę jak każdy dobry detektyw. Napisałem na nim swoje nazwisko.
,,Michael Abad Elblis" i obok rozwinięcie ,, Michał, Abaddon, Eblis"
Pokazałem jej to co napisałem lecz ona nic z tego nie zrozumiała,
spojrzała się na mnie pytająco.
-Archanioł Michał, otchłań piekielna Abaddon, Upadły Anioł Azael inaczej Eblis, w nazwisku nie mam wszystkiego bo było by to za proste do rozwiązania.
Uśmiechnąłem się do niej przygryzając długopis.

-I co to ma znaczyć ?
Nie wiem co teraz sobie pomyślała, miała dziwny wyraz twarzy i jakieś mieszane uczucia.
-Nie jestem jedną osobą, ale ty pamiętaj mnie jako archanioł Michael - powiedziałem wpatrując się w jej głębokie oczy - widzisz ? masz archanioła który troszczy się o ciebie
Szeroko się uśmiechnąłem i wziąłem kolejny kęs, ona nie spuszczając mnie z oczu też trochę zjadła.
-Nie jesteś tylko archaniołem jak mówisz
-Dla ciebie jestem tylko nim
-A reszta ? ten Abadon i Eblis ? Też nimi jesteś ?
-Nie do końca nimi jestem, to skomplikowane no ale powiedzmy że tak.
-Czego odemnie chcesz?
-Szczerze ? sam nie wie. Po prostu czegoś chcę ale nie wiem czego, może jako dobry anioł chcę cię chronić.
-Chronić ? Skrzywdzisz mnie ?

Na to pytanie odpowiedziałem głupią mina w stylu ,,nie wiem, jakoś to będzie"
Ivy niby się lekko uśmiechnęła ale chyba nie taką chciała uzyskać odpowiedz.

Spoważniałem i pewnym tonem powiedziałem
-Nie zrobię ci krzywdy, przy mnie możesz czuć się bezpieczna.
-Opowiedz coś o tym Abadonie i reszcie
-A cóż tu opowiadać ? wszystko jest w książkach były  to takie ćwoki złe i dobre teraz są w jednej ćwokowatej osobie czyli mnie, tak zupełnie przez przypadek. - powiedziałem żartobliwie
-Ale jak ? Jak to się stało ?
-Jestem dobry w wchłanianiu paranormalnych istot, jeszcze dobrze nie podszedłem do Azazela a ten już wykitował a ja słyszałem go w swojej głowie.
-Jak to się zaczęło ?
-Zbyt wiele pytań, daj spokój na dziś. Może lampkę wina?Ewentualnie dwie ? -spojrzałem się zaczepnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz