Był wieczór a mama miała właśnie zaprowadzić mnie do łóżka.
-Diana nic Ci nie grozi. W ciemności nie kryje się nic co by Ci mogło krzywdę zrobić. Jesteś bezpieczna.
-Ale to tam jest. Boje sie tego.
-Jesteś bezpieczna.
-Wygonisz to?
-Nic tam nie ma.
-Powiesz mu żeby sobie poszedł?-zapytałam łapiąc mamę za rękę.
-Zobaczysz wszystko bedzie dobrze.
-Ale to coś sie patrzy na mnie cały czas. Nie chce by tam było.
-Zniknie zobaczysz.
-Na pewno?
-Tak. Nie bój się ciemności córeczko.
-Ale to jest straszne. Takie blade... i ma czarne oczy. Co to?
-To tylko twoja wyobraźnia.
-Tata będzie dziś w nocy w domu?
-Raczej nie.
-Dlaczego?
-Diana. Masz już 6 lat. Jesteś za duża by bać sie ciemności i nie potrzebujesz by ktoś spał z tobą.
-Ale boję się.
-Bądź dzielna.
Mama wzięła mnie na ręce i zaprowadziła do pokoju.
-Poczekasz aż zasnę?-zapytałam a mama westchnęła.
-Dobrze.
Spojrzałam się w kat pokoju gdzie zawsze widziałam tego potwora. Nie było go tam. Może na prawdę to tylko moja wyobraźnia tak jak powiedziała mama?
Otworzyłam oczy. Wszędzie było biało. Obok mnie na krześle spał tata.
-Tato?-odezwałam sie zachrypniętym głosem.
Przebudził się.
-Diana jak sie czujesz?! -zapytał.
-Em.. głowa mnie boli i ręka..-spojrzałam na rękę która była w gipsie.-Co sie stało?
-Tom wjechał w ciebie. Miałaś szczęście że przeżyłaś. Wszędzie była twoja krew.
-Co z nim?
-Nie żyje. Ma szczęście bo bym go sam zabił. -posmutniałam.
-Ja z nim rozmawiałam przed wypadkiem.. widziałam go... nie hamował.. Wjechał we mnie.
Serce zaczęło mi bić szybko a ból w głowie sie nasilał. Oddech miałam przyśpieszony.
Tata zawołał lekarza który podał mi coś na uspokojenie.
-Policja przyjechała. Chcą z tobą porozmawiać Diana.
-Dobrze..-powiedziałam kiedy mój oddech wracał do normy.
Weszli policjanci a mój tata uparł sie by zostać ze mną.
-Tom Ewens był twoim szoferem zatrudnionym przez twojego tatę?
-Tak.
-Czy zachowywał sie wobec ciebie dziwnie?
-Nie. Tom był bardzo miły. Lubiłam go i on mnie też. Zawsze mnie pytał jak mi minął dzień jak odbierał mnie ze szkoły.. i mówił bym sienie przemęczała bardzo.
-Czy w ciągu ostatnich dni stało sie coś co cie zaniepokoiło?
-Wydaje mi sie że nie. Jednak.. coś mi sie przypomina. Wtedy.. w noc wypadku zadzwoniłam do Toma wcześniej. Nie podobało mi się na imprezie i chciałam wrócić do domu. Jak z nim rozmawiałam usłyszałam odgłos tłuczonego szkła a Tom przez chwile nie odzywał się. Potem powiedział tylko że zaraz będzie i sie rozłączył.
-Rzeczywiście w pokoju który wynajmuje u was zostało wybite okno.
-Ktoś sie włamał?-zapytał mój ojciec.
-Nie wykluczone ponieważ ślady szkła wskazują na to że okno zostało wybite od zewnątrz.
-Tom nie żyje?-zapytałam.
-Tak. Zginął na miejscu po tym jak po potrąceniu cie wjechał w drzewo.
Zamilkłam. Podobnie została zabita moja mama. Wieczorem spacerowała z psami kiedy nagle ktoś w nią wjechał. Ona nie miała tyle szczęścia co ja.
-Może Tom miał coś za złe tobie lub twojemu ojcu?
-Jedyne co mógłby mieć za złe to to że obudziłam go godzinę wcześniej tamtej nocy. Wydaje mi sie że dobrze mu było. Tata dużo mu płacił, mieszkał u nas. Był dla mnie jak wujek.-powiedziałam.
-Dobrze. To na tyle. Dziękujemy.
Mieli już wychodzić kiedy zawołałam.
-Przepraszam.
-Tak?
-Kto zadzwonił po karetkę?
-Nie wiadomo. Było to anonimowe zgłoszenie a dlaczego pytasz?
-Bo chciałabym podziękować tej osobie.
-Było to anonimowe zgłoszenie nie mamy danych tej osoby jednak był to chłopak. Tylko tyle mogę powiedzieć.
-W takim razie dziękuje.
Wyszli a ja zostałam z tatą. Cała ta sprawa wydawała mi sie dziwna. Tom był dla mnie miły.. zawsze świetnie sie rozumieliśmy.. Traktowałam go jak wujka. Nie wierze że tak po prostu sam z siebie chciał mi zrobić krzywdę. Nie wierzę w to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz