niedziela, 12 kwietnia 2015

Od Diany

Następnego dnia kiedy jadłam obiad i oglądałam telewizję na sale w której leżałam wpadła Tiffany.
-Jejku jak ty wyglądasz!-powiedziała.
-A może by tam dzień dobry fajnie że żyjesz?
-Przepraszam że cię zostawiłam na tej imprezie. Myślałam że poznasz kogoś.. Gdybym cie nie zostawiła...
-Tiff ale to nie twoja wina.. ten wypadek.
-Ale mogłam z tobą być.
-No nie powiem że nie.
-Jak się czujesz?
-Już lepiej. Złamana ręka, wstrząs mózgu no i ostatniej nocy dostałam niewiadomo dlaczego czegoś ala zawał.
No i tak w ogóle to ten wypadek spowodował jakiś demon w co nie wieże no ale jak ostatniej nocy przed "ala zawałem" odwiedził mnie duch to dlaczego demon nie mógłby być prawdą? No ale tego ci nie powiem
-Jejku to straszne!
-Nie pocieszasz.
-Ten Tom to straszny człowiek! Dobrze że zginął!
-Nie mów tak. To nie jego wina.
-Jak nie jego? Wjechał prosto w ciebie! Nie wiem skąd się biorą tacy ludzie! On chciał cię zabić!
-Nie. Nie chciał mi nic złego zrobić tylko...
-Tylko stwierdził że sprawdzi jak to jest kogoś potrącić i prawie nie zabić.
Westchnęłam. Oni nie wiedzieli tego co ja. A poza tym dla nich wyglądało to tak jakby Tom chciał mnie zabić ale tak nie było! Nie wierze w to! On nie chciał dla mnie źle. Nigdy by mi nic nie zrobił złego sam z siebie.
Tiff siedziała u mnie dopóki ją personel szpitala wieczoren nie wygonił. Jakby nie to to by siedziała całą noc i gadała nie obchodząc się tym że może jestem zmęczona. Ale to cała ona. Była po prostu zestresowana i chciała pobyć ze mną.

****

Trzeciej nocy spędzonej w szpitalu także wydarzyło się coś tylko na pierwszy rzut oka normalnego. Była późna noc kiedy zrobiło mi się zimno oraz słyszałam jak maszyny w sali obok piszczą. Obudziłam się i spojrzałam przez otwarte drzwi. Personel biegał lecz po chwili wszystko się uspokoiło. Usłyszałam jak lekarz stwierdza zgon. Zmartwiłam się. Chciałam iść zobaczyć co się stało lecz czułam że to nie najlepszy pomysł. Wtedy w drzwiach stanęła kobieta. Była ubrana w szpitalną piżamę i patrzyła się w strone sali gdzie ktoś umarł.
Pewnie ją też to zamieszanie obudziło. Mimo tego zaniepokoiłam się kiedy pielęgniarka przeszła obok niej nic nie mówiąc. Powinna ją zagonić do łóżka...
Wtedy ta kobieta spojrzała się na mnie. Miała smutek w oczach.
-To moja wina.-powiedziała w moją strone po czym spojrzała w górę i znikła.
Zamrugałam. Pewnie poszła na swoją sale a moje oczy są po prostu zmęczone.
Położyłam się i po pewnym czasie zasnęłam. W czasie snu czułam na sobie czyjś wzrok lecz się nie budziłam. Byłam zmęczona a to uczucie pewnie jest zmyślone przez moją wyobraźnie. Za dużo się działo ostatnio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz