piątek, 24 kwietnia 2015

Od Diany

Rano byłam nie dość że nie wyspana to jeszcze tak sie tym wszystkim przejmowałam że byłam "nieobecna".
-Diano coś sie stało?-zapytał sie mnie mój tata.. a raczej z tego co usłyszałam to mój przybrany ojciec.
-Nic...-odparłam i poszłam do kuchni.
Musiałam sie napić. Zaschło mi strasznie w gardle. Kiedy wyjmowałam z szafki szklankę wyśliznęła mi sie z reki i spadła na podłogę. Kawałki szkła były wszędzie. Do kuchni wbiegł Paul.
-Coś sie stało?
-Czemu wszyscy sie dziś mnie o to pytają! -nie wytrzymała mi krzyknęłam.
Wyszłam z domu. Dochodziło dopiero południe ale do wieczora wcale nie było tak daleko. Stresowałam sie i to bardzo. Można powiedzieć że podjęłam już decyzję jednak nadal zastanawiałam się czy robię dobrze. Cała noc o tym myślałam.
Kiedy szłam w stronę miasta spotkałam Tiffany.
-Jejku Diana co sie stało?-zapytała mnie.
-Czemu każdy mnie o to dziś pyta?-powiedziałam prawie płacząc.
-Nie płacz kochana. Powiedz mi co sie stało.
Wzięła mnie za rękę i pociągnęła w stronę parku.
-Możesz teraz powiedzieć.-odparła siadając na oparciu od ławki.
-Po prostu... nie mogę powiedzieć.



-Dobrze jak nie chcesz to nie mów ale nie płacz. Choć do mnie. -powiedziała.
Na parkingu stał jej skuter. Wsiadłyśmy i pojechałyśmy.
Na miejscu od razu poszłyśmy do jej pokoju.
-Choć na balkon.
-Po co?
-Palisz?
-Co?
-No choć. Odreagujesz. Jeden to nie nałóg.
-Od kiedy palisz?-zapytałam wychodząc na balkon.
-A od jakiegoś czasu.
I właśnie wtedy uświadomiłam sobie że oddaliłyśmy sie od siebie z Tiffany. Wcześniej wiedziałyśmy o sobie wszystko, nic nie miałyśmy przed sobą w tajemnicy.. a teraz ja nie mogę jej powiedzieć co sie dzieje w moim życiu i dowiaduje sie że pali.
-Chcesz całą?-zapytała.
-No nie wiem..
-Dawaj .Rodziców nie ma. Nikt sie nie dowie.
-No.. dobrze..-odparłam i wzięłam od niej papierosa.
Pierwszy buch był straszny! Myślałam że sie uduszę jednak kolejne były lepsze.



Wypaliłam dwa i było mi trochę lepiej. No nie licząc smrodu fajek ale Tiffany dała mi perfumy i popsikałam sie nimi. Widzę duchy, moja matka żyje i przeistoczyła siew demona, moim ojcem nie jest ta osoba która myślałam tylko jakiś demon a sama jestem złą istotą.. przy tym zapalenie fajki nie jest niczym złym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz