sobota, 11 kwietnia 2015

Od Leny

- Co z nią? - spytałam zaniepokojona, pochylając się nad dziewczyną.
- To dla niej za wiele - mruknął mój brat - Victor, weź ją na ręce.
Nasz przyjaciel wykonał prośbę. Po chwili wyszliśmy z kasyna, a Cole milcząc prowadził.
- To co robimy? - spytał Matthew.
Spojrzałam swojemu chłopakowi czule w oczy. Wiedziałam, że nagliły go sprawy watahy, a jednak przyjechał tu ze mną. Myślałam, że mój brat był tutaj sam, na szczęście towarzyszył mu Victor.
- Myślę, że powinniśmy ją odstawić z powrotem do domu... - powiedział Victor.
- Żeby ją do końca wykończyli? - przejęłam się jej losem. W końcu to tylko ludzka istota...
 - Jest zapieczętowana - mruknął pod nosem Cole i zapalił papierosa.
Skręciliśmy w stronę ciemnego zaułka, aby przemyśleć sprawę. Brat oparł się o ścianę i zamyślił się.
- Jest dla niej jakaś szansa... - mruknęłam - Musi być.
- Lena, ona jest naznaczona szatańskim znakiem - powiedział Cole.

http://media0.giphy.com/media/hECk2kdKCiEFy/giphy.gif
- To co chcecie z nią zrobić?! - spytałam głosem podniesionym o oktawę.
- Lepiej będzie, jeśli ją zabijemy... - zaczął Vicotr, jednak na szczęście mój brat mu przerwał.
- Nie skłaniajmy się do tak radykalnego rozwiązania - odparł luźno - Na razie trzeba ją odseparować od swojego brata...
- Mówiłam! - przytaknęłam z satysfakcją.
Matt przewrócił oczami.
- To nie jest już bezbronna dziewczyna Len... Nie chce by zrobiła ci krzywdę - pocałował mnie w czubek głowy - Wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza.
Rozdrażniona odsunęłam się.
- Nie jestem bezbronną smarkulą! Nie traktujcie mnie jak małą dziewczynkę.
- Ależ Lena... - zaczął Matt, jednak Cole swobodnie mu przerwał.
- Spokojnie Matthew. Ona ma rację.
Nastała cisza. Dziewczyna mruknęła coś przez sen, co zabrzmiało jak "Colin".
- Cicho... - mruknęłam i pogłaskałam ją po ramieniu.
Niespodziewanie zjawił się Tony.
- Wszędzie go szukałem. Zwiał drań.
- Nie przejmuj się, jeszcze go dopadniemy - odparł jak zwykle spokojny Cole.
- No to jak będzie? - wtrącił Matt.
Wszyscy jak na rozkaz spojrzeli na mojego brata. Już dawno zrozumiałam, że on w grupie ma największy respekt. Nie wiedziałam tylko dlaczego... To chyba trzeba było mieć w krwi od urodzenia...
- Zróbmy tak.Wyczyścimy dziewczynie pamięć z ostatnich wydarzeń. Niech żyje tak jak żyła...
- Ale wiesz, że oni nie odpuszczą - odparł  Victor.
- Wiem. Dlatego nałożymy na nią ochronę i będziemy pełnić przy niej warty. Ale ona nie może o tym wiedzieć. Dopilnujemy aby jej brat, ani inni nasłani przez szatana, nie dobierali się do niej przynajmniej w tym okresie. Potem coś wymyślimy. Jasne?
- Ale Cole... - zaczął oburzony Anthony - Po co to wszystko, dla jednej marnej dziewczyny?
- Powiedziałem coś - uciął brat - Naszym obowiązkiem, jest wspieranie i pomaganie narodowi ludzkiemu. Jeśli jakiś człowiek jest w tarapatach, jesteśmy zobowiązani mu pomóc. Czy wyraziłem się zrozumiale?
- Tak - mruknęliśmy w odpowiedzi.
Po chwili wszyscy założyliśmy kaptury. Z poważną miną spojrzałam na chmurzące się niebo.

 http://gifvault.com/img/2014/2/amanda-seyfried-gifs-3911-20101-hd-wallpapers.jpg
Nadchodziły ciężkie czasy.


































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz