poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Od Diany

-Chce wrócić do szkoły-powiedziałam pewnym głosem przy śniadaniu.
-Nie. Jeszcze nie jesteś gotowa.
-Jestem tato na prawde nic mi nie jest!
-Nie wiem. A te siniaki?
Zaskoczona spojrzałam na ręce. Siniaki były coraz wyraźniejsze i większe.
-Nie wiem. Mogłam sie w nocy uderzyć.
-Martwi mnie to.
-Lekarz zrobił badania. Jest dobrze. Od jutra chce wrocić do szkoły.
I tak właśnie udało mi się wyrwać z domu.

***

Kolejnego dnia Paul zawiózł mnie pod szkołe.
-Będę tu czekał po zajęciach. Masz mój numer w szybkim wybieraniu.
Przewróciłam oczami i poszłam w strone budynku. Wszyscy znajomi pytali mnie co się stało i jak się czuje ale na te wszystkie pytania odpowiadała Tiffany. Ja nie miałam za bardzo ochoty. Nie lubiłam być w centrum zainteresowania. Wolałam być szarą myszką chowającą się w cieniu. Ale nie jestem. Widze duchy z którymi rozmawiam i tylko ja je widze. Pomagam im odnaleźć spokój bo tak to wygląda.
Na długiej przerwie siedzieliśmy przed szkołą. Ja, Tiffany i reszta. Wtedy Eryk zawołał jakiegoś bezdomnego psa. Dał mu kanapke. Piesek był fajny. Eryk rzucał mu patyka. Kiedy znowu mu rzucał patyk upadł troche za daleko. Pies po niego pobiegł.
Pisk, samochód...
Jakiś samochód jechał szybko. Uderzył w psa. Wszyscy pobiegliśmy tam. A raczej oni bo ja stałam przerażona i czułam ból w sercu. Nie mogłam uspokoić oddechu. Wtedy zobaczyłam tego psa.. a raczej jego ducha. Pojawił się obok mnie. Wpatrywał się w swoje ciało.
-Przykro mi piesku-powiedziałam a on spojrzał się na mnie.
Działałam intuicyjnie. Nachyliłam się i pogłaskałam go a ten pomerdał ogonem, zaszczekał i znikł. Wyprostowałam się. Zakręciło mi się w głowie. Dotknęłam nosa i poczułam jakiś płyn. Spojrzałam na palce i zobaczyłam krew. Zemdlałam.

Ocknęłam się chyba po chwili. Wszyscy stali obok mnie i Tiffany mówiła coś do mnie.
-Diana! Diana! Co się stało?
-Krew..
-Masz mdłości?
-Nie, tak... Trochę.
Pomogli mi wstać i usiąść.
-Dzwonić po karetke?-zapytał Kuba.
-Nie.. -odparłam.
Kręcilo mi się w głowie. Jeszcze nigdy nie poczułam się tak po spotkaniu z duchem. No ale nigdy nie dotykałam go. No ale to może być także spowodowane tym że w ciągu dwóch dni widziałam dwa.
-Jestem zmęczona.
Zadzwoniłam po Paula i wróciłam wcześniej a w domu od razu poszłam spać. Każdy telent ma swoje wady? Może z praktyką przestane tak reagować? Ale wolałabym nie nabywać ten praktyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz