(Kontynuacja rozmowy z Ivy)
-Z tego wszystkiego da się wyjść cało, jeszcze kiedyś możesz
żyć normalnie - powiedziałem lekko zdołowany
-Normalnie ? jak ? normalni ludzie nie wiedzą o czymś takim jak
demony, Michael wiem że juz nie będzie nigdy normalnie.
Oparłem się dłońmi o stół i opuściłem głowę.
-To wszystko można wymazać, uporamy się tylko z demonami,
załatwimy sprawy z twoją rodziną i wszytko będzie po staremu.
-No to do dzieła, trzeba z tym skończyć - powiedziała i
przesunęła delikatnie palcem po wydrapanych napisach na
skrzynce.
Podszedłem do stołu i odsunąłem pudełko od niej.
-Powiedziałem nie dotykaj, to pudełko pełni rolę więzienia,
wiesz co się stanie jak ten demon cię opęta. Hmm... na pewno
słyszałaś opowiadania o dżinach, one też były więzione
najczęściej w lampach, dzbanach i kufrach, a opowiadania o tym
że gdy dżiny zostanie uwolniony spełnia życzenia ale to są bajki..
-Czekaj. Dżiny ? Po cholerę mówisz mi o dżinach ?
-Żeby ci przybliżyć rolę tego kufra. Ale w twoim przypadku
nawet nie trzeba otwierać tego mini więzienia, wystarczy że
demon nawiąże z tobą więź przez dotyk. Sprawa była by o wiele
prostsza gdyby to był demon arabi czyli dżin one nie opętują
kobiet. - uśmiechnąłem się i schowałem pudło pod stół.
- a tego małej Ivy tykać nie wolno, jak czegoś się z tego dowiem to dam ci znać
- Oho Panie tajemniczy, może sprawdzimy czy jestem opętana
przez to coś ? mówiłeś coś o waleniu głową w ścianę czyż nie ? - uśmiechnęła się
-Pierwsze nie mów na mnie Pan tajemniczy, i sprawdzić możemy.
Stań przede mną, prosto na baczność, wypnij piersi, wstrzymaj
oddech (gdy to mówiłem ona to wykonywała) - a teraz powoli
zacznij oddychać - udawałem ze patrząc na nią i rozmyślam o
czymś ważnym, pocierałem kciukiem lekki czterodniowy zarost
-wie Pani co, Panno Ivy ? Ma Pani wyjątkowo ładne pierss.włosy.
Ivy się zorientowała że żartowałem ,rzuciła się na mnie z pazurami.
-Ty zboczeńcu, ja tu mówię na poważnie a ty ewrrr
-Co ? Ja ? zboczeniec ? powiedziałem że masz ładne włosy
W całej tej przepychance panowała atmosfera raczej zabawna i nikt nie był na siebie zły, była to zabawa.
Gdy Ivy siedziała mi na plecach i okładała pazurami, walnęliśmy
w stół i cała kawa wylała mi się na ubranie, w tym na białą koszulę.
-Ups, przepraszam - powiedziała i zaczęła szukać jakieś ścierki
Długo się nie zastanawiając zdjąłem mokrą koszule i poszedłem
do sypialni po drodze jeszcze puszczając Ivy zaczepne oczko.
Ubrałem się i wróciłem do kuchni gdzie czekała na mnie Ivy.
Oparłem się o blat i kontynuowałem rozmowę.
-Istnieje kilka światów prócz tych podstawowych niebo,ziemia,
piekło, do tego dochodzi takie miejsce w którym znajdują się
ludzie opętani, czyli jeśli na ziemi osoba zostanie opętana to
jej dusza trafia właśnie tam. To miejsce nie wygląda zbyt
ciekawie, wszystko jest takie jak tu na ziemi ale zniszczone tak
jak po jakieś apokalipsie. Jeśli ten demon który znajduje się w
pudle by cię opętał, to nie będziesz miała tak kolorowo jak
inne opętane osoby, nie trafisz do tego czwartego świata,
zostaniesz tam gdzie on ci będzie kazał, będzie robił z tobą co
zechce. Jeśli wypadnie ci ząb to niezwłocznie przyjdź do mnie, może będzie to coś normalnego ale ja już to ocenie.
Ivy oparła się o stół stojący na przeciwko mnie.
-Michael, czemu jesteś taki tajemniczy ? i aż tyle wiesz, przecież normalni ludzie nie wiedzą o takich rzeczach, czwarty świat ? no proszę cię nigdy bym o tym nie pomyślała.
-Mówiłem już, dość sporo czytałem.
-Skąd jesteś ? Gdzie masz rodzinę ?
-Ostatnią moją rodziną był mój pra pra dziadek w tym domu wykroił sobie twarz nożem kuchennym a babcia zniknęła, od tamtej pory jestem sam.
-Nie pamiętam żeby ktoś tu mieszkał przedtem
-To było dość dawno - powiedziałem poirytowany, nie lubię mówić o sobie.
-O Boże, nie wiedziałam, dlaczego to zrobił ?
-Zajmował się sprowadzaniem zabytków arabi, Turcji i Rosji, raz odkupił od pewnego araba dzban ten który stłukliśmy, to coś w tym dzbanie mówiło do niego, chciało się wydostać i przejąć czyjąś twarz. Gdy dżin zostanie wypuszczony przejmuje pierwszą lepszą twarz mężczyzny. Aby temu zapobiec dziadek pozbył sie z domu wszystkich twarzy, z obrazów czy nalepek na jedzeniu a nawet pozbył się swojej własnej. Babcia miesiąc po odejściu dziadka zaginęła i tak sie skończyły losy mojej rodziny.
-Czy ten dzban który stłukliśmy przejął twoją twarz ? - spytała przerażona ale też ciekawa odpowiedzi
-Jakbym był zwykłym człowiekiem tak by pewnie było
Podszedłem do czajnika elektrycznego i zagotowałem w nim wodę
-To kim jesteś ?
-Ale jesteś dociekliwa
-Tak jak i ty
-To przestań, każdy ma swoje sekrety
Nalałem zagotowaną wodę do szklanki z kawą i do drugiej z herbatą.
-Zgarnąłeś mnie z ulicy kompletnie mnie nie znając, chcesz wszystko o mnie wiedzieć, zostawiasz mi kwiatka na oknie, mówisz o rzeczach kompletnie mi obcych a nie chcesz powiedzieć kim jesteś ?
Położyłem napoje na stole i usiadłem, Ivy zrobiła to samo
-Nie powiem Ci, przestań o tym myśleć, najpierw rozwiążmy twój problem z demonami.
-Nie chcesz mi powiedzieć ? a to zgadnę, jak trafie to powiedz że tak. Hmmm.. jesteś może aniołem stróżem ?
Położyłem łokcie na stole i schowałem w dłoniach twarz, przetarłem zmęczone oczy i napiłem się kawy.
-Zgadłam ?
-Tak
-Naprawdę ? a może jesteś demonem ? one są podstępne
-Tak
-Ej, powiedz prawdę
-Kiedyś ci powiem teraz myśl o sobie, o tym kim ty się stajesz i o tym jak z tym walczyć.
-Ale Michael
Zadzwonił dzwonek do drzwi przerywający żmudną rozmowę. Za drzwiami stała Anna, ze swoimi córkami. Dziś wyglądała trochę lepiej niż gdy ją widziałem za pierwszym razem, zapadłe oczy zniknęły, pojawił się uśmiech i schludnie ułożona fryzura.
-Dzień dobry Michael
-Witam Pani Anno, zapraszam
Zaprowadziłem ją do kuchni, była tam też Ivy.
-To jest Anna z Mary i jej siostrą, a to Ivy. Prowadzę śledztwo dotyczące ich rodziny. - wytłumaczyłem Ivy
-Miło mi, to ja może nie będę przeszkadzać, przyjdę później. - powiedziała Ivy odkładając kubek po herbacie do zlewu. Gdy mnie mijała zatrzymałem ją i szepnąłem do ucha.
-Zapraszam cię na kolacje, będę u ciebie o 18
Bez odpowiedzi wyszła z domu.
Usiadłem przy stole i piłem dalej kawę, Anna usiadła po drugiej stronie.
-Mozę herbaty ?
-Nie dziękuje, ja tylko na chwilę
-A wiec o co chodzi ?
-Mąż nie wrócił..
Przerwałem
-Minął dopiero dzień
-Nie szkodzi, my się wyprowadzamy, ja i dzieci, do Qualt, ma pan mój nr. Proszę dzwonić gdyby sprawa z mężem się wyjaśniła.
-On może za Panią jechać, nie będziesz bezpieczna nawet gdy się wyprowadzisz
-Będę dzwoniła
Zabrała dzieci i posyłając zmartwione spojrzenie wyszła z domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz